piątek, 24 lutego 2017

Zakochany Poirot - Hrabina Rossakoff

Poirot, podobnie jak Sherlock Holmes, nigdy nie porzucił kawalerskiego stanu. Obaj panowie przeżyli jednak chwile silnego oczarowania niebezpiecznymi kobietami - Holmes Ireną Adler, a Poirot Hrabiną Verą Rossakoff. 

Oczywiście zarówno Doktor Watson jak i wierny Hastings byli więcej niż zdumieni takim obrotem sprawy .

 

Irene Adler, edwardiańska femme fatale, pojawia się często w rozmaitych filmowych adaptacjach  i świetnie wypada w uwspółcześnionych wersjach przygód Holmesa ( np w serialach Sherlock czy Elementary). Grały ją m. in. Charlotte Rampling, Anne Baxter, Rachel McAdams czy Natalie Dormer.

 

Charlotte Rampling jako Irene Adler w Sherlock Holmes in New York. Zdjęcie ze strony pinterest.com


 
Kika Markham jako Vera Rossakoff w serialu Poirot. Zdjęcie z rewelacyjnej strony Investigating Poirot

 

Hrabina Vera Rossakoff, w porównaniu, nie zajmuje wiele miejsca w masowej wyobraźni. 

W serialu Poirot na przestrzeni 14 lat pojawiła się zaledwie dwa razy, oprócz tego wystąpiła w bardzo złym filmie TV Morderstwo w Orient Expressie z 2001 roku (więcej o nim tutaj). A przecież ponętna (choć nie pierwszej młodości) złodziejka klejnotów, otoczona kłamliwymi lub nie historiami o jej dawnym życiu w carskiej Rosji to postać na wskroś fascynująca! 

 

Przyjrzyjmy się bliżej jej znajomości z Herculem i bytności na srebrnym ekranie.

 

Podwójny ślad (The Double Clue) 1923 r.

 

Kika Markham w serialu Poirot. Zdjęcie ze strony poirot.us

 

 Hrabinę po raz pierwszy spotykamy w opowiadaniu Podwójny ślad. Znanemu kolekcjonerowi skradziono rubiny i słynny, należący kiedyś do Katarzyny Medycejskiej naszyjnik. Włamanie nastąpiło podczas przyjęcia, podejrzani są goście, wśród nich Hrabina Rossakoff. Oto jakie wrażenie wywiera na poczciwym Hastingsie:

 " Bez najmniejszego ostrzeżenia drzwi stanęły otworem i w naszą prywatność wdarła się trąba powietrzna w ludzkiej postaci, niosąca na sobie sobolowe okrycie (dzień był zimny, jak może być zimny tylko czerwcowy dzień w Anglii) oraz kapelusz obficie okryty szczątkami zaszlachtowanych rybołowów. Hrabina Vera Rossakoff  była osobowością cokolwiek niepokojącą"

Wyczerpujący, plastyczny opis. Dalej nieoceniony narrator wspomina też o jej "wyrazistym zapachu egzotycznych perfum" i "oszałamiającym negliżu z barbarzyńskimi motywami". Wszystko to składa się na wizerunek atrakcyjnej, ale co najmniej drapieżnej kobiety, która wie czego chce. W dalszej części opowiadania przekonujemy się jak bardzo złożona to osobowość - Vera Rossakoff kłamie jak z nut, nie traci zimnej krwi, jest gwałtowna, ale jednocześnie hojna, serdeczna z i pewnością nietuzinkowa. Hercule rozwiązuje zagadkę kradzieży i odzyskuje klejnoty, ale starokawalerski spokój Detektywa zostaje zburzony:

" - Co za kobieta! - wykrzyknął entuzjastycznie Poirot, gdy schodziliśmy po schodach. Mon Dieu, quelle femme! Ani słowa sprzeciwu, protestu, żadnego blefu! Jedno szybkie spojrzenie i już prawidłowo oceniła położenie. Mówię Ci, Hastings, kobieta, która potrafi w taki sposób przyjąć porażkę - z beztroskim uśmiechem - zajdzie daleko! Jest niebezpieczna, ma nerwy ze stali, ona... - tu przerwał, bo się potknął." ²
 Serialowa adaptacja opowiadania z 1991 roku jest stosunkowo wierna oryginałowi, oprócz postaci Hrabiny - zamiast ekstrawaganckiej arystokratki, która olśniewa i intryguje, mamy raczej skromnie ubraną, dość smutną kobietę ( w tej roli Kika Markham).
Twórcy z pewnością uznali Verę Rossakoff z opowiadania za postać cokolwiek przerysowaną i postanowili nadać jej bardziej "ludzkie", cieplejsze cechy. Znajomość Poirota z nią jest tu bardziej rozwinięta niż w opowiadaniu  i utrzymana w duchu raczej sentymentalnym - zbliża ich to, że w Anglii  oboje zawsze traktowani są jako obcy i być może tęsknota za ojczyzną.
Całość do mnie nie przemawia - uważam, że Hercule i Hrabina zasługują na ciekawsze, zabawniejsze i mniej melodramatyczne opowiedzenie ich historii.

Piknik. Zdjęcie ze strony poirot.us

 

Wielka Czwórka (The Big Four) 1927 r.

  
Na kolejne spotkanie z Verą Rossakoff, Detektyw nie musiał długo czekać - Rosjanka okazuje się współpracowniczką zbrodniczej organizacji Wielka Czwórka, którą usiłuje pokonać Poirot. Książka obfituje w mnóstwo sensacyjnych wydarzeń - ciągle ktoś czyha na życie naszych bohaterów, żonie Hastingsa grozi porwanie, a Poirot w walce z Wielką Czwórką musi posunąć się aż do sfingowania własnej śmierci!
To nie najlepsze dzieło Agathy Christie, skompilowane, jak przyznaje sama pisarka w Autobiografii, na szybko z istniejących opowiadań. Wzbogaca jednak postać Hrabiny Rossakoff o nowe informację - okazuje się, że Rosjanka musi współpracować z szajką ponieważ więżą oni jej małego synka. 
Dało to oczywiście pole do różnych spekulacji na temat tego czy ojcem nie jest przypadkiem... 
Ale podobnie jak istnienie brata Poirota, jest to sprawa raczej niewyjaśniona. 
W Wielkiej Czwórce możemy też dowiedzieć się co Vera Rossakoff uważa o Poirocie:

"Muszę przyznać, że zawsze go lubiłam. Był mądry, bardzo mądry! (...) Przyznam szczerze, że uważam go za swojego Mistrza. W dowód uznania złożyłam na jego grobie piękny wieniec z purpurowych róż. Purpurowe róże symbolizują mój temperament."³

W adaptacji z 2013 roku pozmieniano wiele (za scenariusz odpowiadał Mark Gatiss - brat Sherlocka Holmesa Mycroft w Sherlocku i współtwórca tego serialu ) i niestety na zmianach ucierpiała Hrabina Rossakoff, która w ogóle się nie pojawia.

 

Pojmanie Cerbera z: Dwanaście prac Herkulesa (The Labours of Hercules) 1947 r.


Po dwudziestu latach Poirot ponownie spotyka swoje bożyszcze i to w dość nieoczekiwanym miejscu:

" Ludzie wylewali się na peron, wkrótce Poirot uwiązł w ścisku na schodach ruchomych, wynoszących go ku powierzchni Ziemi (...) W tej samej chwili usłyszał swoje nazwisko. Zaskoczony podniósł wzrok. Nie wierząc własnym oczom, zobaczył naprzeciwko siebie, na schodach jadących w dół, wizję dawno minionej przeszłości: kobietę o bujnych, obfitych kształtach. Jej grzywę farbowanych na rudo włosów przykrywał cienki słomkowy kapelusz, do którego przyczepiony był co najmniej pułk małych, jaskrawo, upierzonych ptaków. Z ramion spływało jej egzotycznie wyglądające futro. 
Purpurowe usta miała szeroko otwarte, a jej pełny głos o cudzoziemskim akcencie rozbrzmiewał tubalnie. Miała krzepkie płuca.
- Tak! - wrzasnęła. - Ależ tak! Mon cher Hercule Poirot! Musimy się znowu spotkać! Ja nalegam!"


W pasjonującym opowiadaniu Pojmanie Cerbera Hrabina Rossakoff daje się poznać nie tylko jako szefowa nocnego klubu o wdzięcznej nazwie Piekło, ale również jako oddana matka dorosłego syna (inżyniera budownictwa w Stanach). Choć spostrzegawczemu Detektywowi nie umyka niszczący wpływ czasu na tą fascynującą osobistość, to widać, że Arystokratka dalej zajmuje miejsce w jego pedantycznym sercu.
Kiedy okazuje się, że Hrabina z racji swej przeszłości jest podejrzana o handlowanie skradzionymi klejnotami, Mały Belg bohatersko rusza jej na pomoc i oczywiście doprowadza sprawę do triumfalnego rozwiązania. Wdzięczność Rosjanki nie zna granic, a dziwne zachowanie Poirota wprawia zazwyczaj beznamiętną Pannę Lemon w konfuzję:

"Nagle obudziła się jej kobieca intuicja. - Wielkie nieba - szepnęła. - Ciekawe... Naprawdę, w jego wieku... Chyba nie..."



Wspaniała Orla Brady jako Hrabina Rossakoff. Zdjęcie ze strony agathachristieweb.blogspot.com


Dwanaście prac Herkulesa to również przedostatni odcinek serialu Poirot z Davidem Suchetem. Podobnie jak w przypadku Wielkiej czwórki w fabule bardzo dużo zmieniono i dość karkołomnie połączono wątki z różnych opowiadań by zmieścić się w serialowych 90 minutach. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to gigantyczne marnotrawstwo - któż nie chciałby przed finałową Kurtyną obejrzeć jeszcze dwunastu odcinków opartych na tych misternych opowiadaniach!

Zdecydowanie największym plusem Dwunastu prac... jest zjawiskowa Orla Brady jako Vera Rossakoff. Serial w końcu oddał Hrabinie sprawiedliwość. Rosjanka w wykonaniu Brady jest nie tylko wytworna i arystokratyczna, ale też zabawna i przewrotna. Jej słowiańska dusza i bujny temperament ujawniają się raz po raz, a oglądanie jak przekomarza się z wybitnie ponurym Poirotem to czysta przyjemność. Na dzień dzisiejszy to najlepsze przedstawienie tej ciekawej persony, zobaczymy co przyniosą kolejne adaptacje...

Orla Brady. Zdjęcie ze strony poirot.us



A na koniec Hrabina niekanoniczna:


Morderstwo w Orient Expressie (Murder on the Orient Express) film TV 2001 r.

 O tej bardzo, bardzo, bardzo złej, uwspółcześnionej wersji przygód Hercule'a pisałam już w Wielkiej piątce nietypowych Poirotów, warto jednak wspomnieć w ramach ciekawostki, że nie wiadomo jak, skąd, po co i dlaczego pojawia się w niej Hrabina Rossakoff - równie nietypowo obsadzona jak sam Detektyw. 

Młoda, kuso ubrana i namawiająca Belga do małżeństwa...

 
Tasha de Vasconcelos jako Vera Rossakoff. Zdjęcie ze strony wn.com

¹ Agatha Christie, Podwójny ślad z: Wczesne sprawy Poirota, Wydawnictwo Dolnośląskie, tłum. Anna Rojkowska, Andrzej Milcarz
²  ibid.
³ Agatha Christie, Wielka czwórka, Wydawnictwo Dolnośląskie, tłum. Joanna Bartosik
⁴ Agatha Christie Pojmanie Cerbera z: Dwanaście prac Herkulesa, Wydawnictwo Dolnośląskie, tłum. Grażyna Jesionek
₅ ibid.
 

środa, 8 lutego 2017

Wielka piątka: 5 kryminałów Agathy Christie na zimę

Zima, jak żadna inna pora roku, sprzyja zakopaniu się pod kocem z dobrym kryminałem. A gdy to kryminał Agathy Christie, gdy za oknem sypie śnieg i gdy obok nas stoi kubek z gorącą czekoladą (przepis) lub tisane (przepis) to już zupełnie nic nie brakuje do szczęścia.

 

Oto moja wielka piątka "zimowych" kryminałów Christie - będą duchy, zasypane przez  śnieg hotele/pociągi i grasujący w nich bestialscy mordercy, podróże i oczywiście Poirot:

 

Zdjęcie ze strony goodreads.com

1. Tajemnica Sittaford (The Sittaford Mystery) 1931 r.

Zaśnieżone wrzosowiska Dartmoor, seans spirytystyczny i tajemnicze morderstwo przepowiedziane  przez wirujący stolik... Idealna kombinacja na zimowe wieczory. 
W Tajemnicy Sittaford nie występuję żaden że znanych detektywów Christie, ale Emily (narzeczona jednego z podejrzanych) i Charles (dziennikarz), którzy prowadzą śledztwo,  mają mnóstwo wdzięku w najlepszym stylu Tommy'ego i Tuppence. 
Dodatkowo urzeka lokalny koloryt Devonu, bardzo ładnie opisanego, rodzinnego hrabstwa pisarki. Rozwiązanie satysfakcjonuje, ale też stanowi świetny kontrargument dla wszystkich, którzy narzekają, że Agatha oszukuje czytelnika - nie będzie spoilerem jeśli powiem, że w Tajemnicy Sittaford wszystkie właściwe tropy znajdują się dokładnie tuż przed naszym nosem.

2. Świadek oskarżenia (The Hound of Death) 1933 r.

Nietypowy dla autorki zbiór opowiadań w których oprócz kilku o tematyce kryminalnej (np. w tytułowym w polskiej wersji Świadku oskarżenia) królują głównie wątki spirytystyczne.  
Christie nawiązuje tu do najlepszej tradycji ghost stories pisanych przez wielkich pisarzy - Dickensa, Sheridana Le Fanu, Stokera czy Henry'ego Jamesa i radzi sobie znakomicie. 
Opowiadania w Świadku oskarżenia trzymają w napięciu, niektóre umiejętnie przerażają i są przede wszystkim bardzo dobrze napisane, zarówno jeśli chodzi o psychologię postaci jak i szokujące puenty. 
Odrobina strachu na mroczną porę roku!

3. Morderstwo w Orient Expressie (Murder on the Orient Express) 1934 r.

Z pewnością każdy miłośnik Poirota, Agathy czy w ogóle kryminałów czytał Morderstwo w Orient Expressie przynajmniej raz w życiu, a każdy szanujący się kinoman oglądał słynny film z 1974 roku, nie mogłam jednak powstrzymać się przed zamieszczeniem tej pozycji. Kto zimą nie marzy o dalekich podróżach w wielkim stylu? Istambuł, luksusowy pociąg zatrzymany przez śnieżycę na Bałkanach i nieuniknione morderstwo... Oraz Hercule jak zwykle w rewelacyjnej detektywistycznej formie.

4. Dwanaście prac Herkulesa (The Labours of Hercules) 1947 r.

Chyba żadnym zbiorem opowiadań Christie nie dowiodła takiej pomysłowości - Poirot w ramach hucznego  zakończenie kariery (oczywiście to tylko kokieteria detektywa, po Dwunastu pracach Herkulesa wystąpił jeszcze w niejednej powieści) postanawia rozwiązać zagadki nawiązujące do słynnych prac jego mitologicznego imiennika. Rezultat jest jednocześnie zabawny ( Lew nemejski to zaginiony pekińczyk, a czyszczenie stajni Augiasza to nic innego jak skandal w brytyjskim rządzie, który Hercule  musi "uprzątnąć") jak i imponujący. 
Jednym z najlepszych opowiadań jest Dzik z Erymatu - Poirota spotykamy pośród szczytów Szwajcarii gdzie w odciętym od świata hotelu tropi groźnego mordercę.

5. Pułapka na myszy (Three Blind Mice and Other Stories) 1950 r.

Wszystkim,  którzy  nie  widzieli  sztuki  o  tym  tytule  (jakiś  czas  temu  granej w  Teatrze im. Juliusza  Słowackiego  w  Krakowie)  absolutnie  odradzam  czytanie  opowiadania. 
Niezwykła  intryga  zapewnia  najlepsze  teatralne  emocje,  więc  po  co  psuć  ją  sobie  dowiadując się  zawczasu  kto  jest  mordercą.  
Pułapka  na  myszy  trafia  jednak  na  listę,  bo  to  dokładnie  taka  makabryczna  historia  jaką   miło  poczytać  zimą,  siedząc  sobie  bezpiecznie  w  domu -  ktoś  zabija  osoby  odpowiedzialne  za  dziecięcą  tragedię  sprzed  lat  i  wszystkie  tropy   prowadzą  do  założonego  przez  młode małżeństwo  pensjonatu.  Pensjonat  ów  szybko  staje  się  tytułową  pułapką  na  myszy,  gdy  na  zewnątrz  szaleje  burza   śnieżna i  okazuje  się,  że  praktycznie  każdy  z  dziwnych  gości  ma   coś  do  ukrycia,  pośród  nich  zaś znajduje  się  morderca...

piątek, 30 grudnia 2016

Gorąca czekolada a'la Hercule Poirot - Le chocolat chaud d'Hercule Poirot

" Herkules Poirot siedział przy śniadaniu nad parującą filiżanką czekolady. Zawsze przepadał za słodyczami. Czekoladzie towarzyszył rogalik maślany, bardzo przy tym napoju stosowny. Poirot z uznaniem kiwnął głową (...)

- Proszę się nie krępować, przyjść do mnie i o wszystkim opowiedzieć. Kiedy pan przyjdzie? Dziś po południu, dobrze? Na herbatkę?

- Nie pijam herbaty po południu.

- Może być kawa.

- Kawy też nie pijam o tej porze.

- Już wiem! Czekolada z bitą śmietanką! Dobrze? Albo ziółka?"

"Trzecia lokatorka", Agatha Christie, tłum. Tadeusz Jan Dehnel, Wyd. Dolnośląskie

 

 

" Była burzliwa noc. Na dworze wył złowieszczo wiatr, a o szyby biły strugi deszczu. Poirot i ja siedzieliśmy przy kominku z nogami wyciągniętymi w kierunku wesoło trzaskającego ognia. Na stoliku między nami stał mój gorący poncz, a koło przyjaciela - filiżanka gęstej, gorącej czekolady, której nie wypiłbym za skarby świata. Poirot małymi łyczkami popijał z różowej porcelanowej filiżanki gęsty brunatny płyn i wzdychał z zadowoleniem.

- Quelle belle vie! - mruknął"

"Bombonierka" z: "Wczesne sprawy Poirota", Agatha Christie, tłum. Anna Rojkowska, Andrzej Milcarz, Wyd. Dolnośląskie

 

 

" Poirot właśnie skończył poprawiać filiżanki i spodeczki, które nasza gospodyni miała zwyczaj raczej rzucać niż ustawiać na stole. Chuchał też intensywnie na metalowy dzbanek do herbaty, który następnie wypolerował jedwabną chusteczką. Woda w czajniku akurat się gotowała, a w małym emaliowanym rondlu obok była przygotowana gęsta, słodka czekolada, która bardziej odpowiadała podniebieniu Poirota niż to, co zwykł określać "wasza angielska trucizna". "

"Zniknięcie Pana Davenheima" z: "Poirot prowadzi śledztwo", Agatha Christie, tłum. Brygida Kaliszewicz, Wyd. Dolnośląskie 

 

" Poirot powitał mnie serdecznie, na małym stoliku postawił butelkę irlandzkiej whisky (której nienawidzę), obok syfon z wodą sodową i szklankę. Sam zajął się przygotowywaniem dla siebie filiżanki gorącej czekolady. Jak się później dowiedziałem, był to jego ulubiony napój."

"Zabójstwo Rogera Ackroyda", Agatha Christie, tłum. Jan Zakrzewski, Wyd. Prószyński i S-ka

 

 Podczas gdy lubiane przez Detektywa ziołowe herbatki leczyły ciało i duszę (mój przepis na tisanes można znaleźć tutaj) to gorąca czekolada pozostawała jego największą, nie raz rozjaśniającą mroki angielskiej pogody miłością. 

Poirot pijał ją do śniadania, w porze lunchu czy zamiast znienawidzonej herbaty do tradycyjnego podwieczorku. 

W czasach wynajmowanych wspólnie z Hastingsem pokoi, Hercule sam zajmował się jej przyrządzaniem (we wspomnianym powyżej emaliowanym rondlu), później gdy Detektyw zamieszkuje luksusowe Whitehaven Mansions, gorąca czekolada jest już dostępna na  każde skinienie, o co dba doskonały służący George.

 

zdjęcie ze strony https://poirotblog.wordpress.com

 Oczywiście poczciwy, wychowany na herbacie i whisky Hastings ma do gorącej czekolady podobny stosunek jak do tisanes - uważa ją za podejrzane ohydztwo i nigdzie nie znajdziemy wzmianki czy kiedykolwiek dał się skusić na jedno lub drugie (podobne nastawienie ma większość jego rodaków - w opowiadaniu Kornwalijska tajemnica Hastings zamawia przyjacielowi czekoladę w wiejskim hotelu i jak sam przyznaje "ta ostatnia pozycja wzbudziła konsternację i zacząłem wątpić czy kiedykolwiek dostanę ten napój"¹). 

Ekstrawagancję  Poirota w tym względzie Autorka wyjaśnia jego belgijskim pochodzeniem i rzeczywiście podczas przyrządzania gorącej czekolady a'la Hercule Poirot najważniejsza będzie tabliczka czekolady jak najlepszej jakości - nie musi być koniecznie belgijska, ale ważne by zawierała powyżej 70% kakao. 


Gorąca czekolada a'la Hercule Poirot
porcja dla dwojga

Składniki:
2 szklanki mleka (im tłustsze tym lepsze)
1/4 szklanki gorącej wody
1/4 szklanki dobrego kakao
3-4 łyżki brązowego cukru (można dodać więcej w zależności od preferencji)
tabliczka gorzkiej czekolady (100g) o zawartości kakao min. 70 % 

dodatki: likier Grand Marnier, creme de menthe, bita śmietana, cynamon

 Zagotować mleko z cukrem. Dodać wodę i kakao, dobrze wymieszać dalej trzymając na niewielkim ogniu (do mieszania najlepiej sprawdzi się ubijaczka do białek lub "miotełka" do herbaty matcha). Dodać połamaną na kawałki czekoladę i mieszać delikatnie do jej rozpuszczenia. Zdjąć z ognia i natychmiast podawać.

Hercule jak wiadomo najbardziej cenił sobie gorącą czekoladę z dodatkiem czapy bitej śmietany, ale tak naprawdę możliwości są nieograniczone - można dodać francuskiej nuty likierem Grand Marnier lub Cointreau, można, jeśli ktoś lubi połączenie czekolady z miętą, dodać pijany przez Detektywa creme de menthe, można wlać amaretto i ozdobić płatkami migdałowymi, sypnąć korzennych przypraw - cynamonu, kardamonu, imbiru lub odrobinę chilli albo w wersji amerykańskiej ozdobić górą słodkich pianek. Czekolada a'la Poirot w każdej wersji będzie pyszna i co najważniejsze tej mroźnej zimy - doskonale rozgrzewająca. - C'est parfait! - jak powiedziałby Hercule.  

¹ "Kornwalijska tajemnica" z "Wczesne sprawy Poirota", Agatha Christie, tłum. Anna Rojkowska, Andrzej Milcarz, Wyd. Dolnośląskie

piątek, 23 grudnia 2016

Wielka piątka: Boże Narodzenie u Agathy Christie

Święta zdaniem Poirota to nie tyle najweselszy czas w roku, ile okres w którym przedawnione rodzinne konflikty i niesnaski powracają ze zdwojoną mocą. Stąd już tylko krok do morderstwa... Sprawdźmy czy Boże Narodzenie u Agathy Christie zawsze jest równe rozlewowi krwi oraz jak spędzają święta Poirot i Panna Marple.



 1. Morderstwo w Boże Narodzenie (Hercule Poirot's Christmas) 1938 r.

" - Czy według pana czas Bożego Narodzenia nie sprzyja popełnianiu zbrodni?
- To właśnie miałem na myśli - potwierdził Johnson.
- Dlaczego nie sprzyja?
- Dlaczego? - Johnson chyba stracił trochę pewności . - No właśnie powiedziałem: to czas dobrej woli, dobrych życzeń, pojednania i tak dalej! Czas Świętowania!
- Och, Brytyjczycy, tacy sentymentalni! - zamruczał Poirot"
tłum. Andrzej Milcarz, wyd. Hachette

Biedny Poirot! Jego święta niestety nie oznaczają multum pysznego jedzenia i siedzenia przed baaardzo ciepłym kaloryferem (który jak wiadomo, Detektyw przedkłada nad malownicze kominki).
Zostaje zaproszony do Pułkownika Johnsona, szefa policji w Middleshire i oczywiście jeszcze zanim podadzą bożenarodzeniowy obiad - w okolicy dochodzi do krwawej zbrodni.
Morderstwo w Boże Narodzenie to zdecydowanie jeden z bardziej ponurych kryminałów autorki, nie zaskakuje więc zupełny brak świątecznej atmosfery. Mamy za to ciężki rodzinny dramat, grzesznego patriarchę rodu (zdecydowanie wartego dopisania do listy najbardziej niesympatycznych postaci u Christie) i ścinające z nóg rozwiązanie.

2. Tajemnica gwiazdkowego puddingu (The Adventure of the Christmas Pudding) 1960 r. 
  
" Niespodziewanie dwa ramiona oplotły jego szyję.
- Gdyby tylko zechciał Pan stanąć pod jemiołą - powiedziała Bridget.
Herkules Poirot ucieszył się. Ucieszył się bardzo. Powiedział sobie, że to było bardzo dobre Boże Narodzenie."
 tłum. Krystyna Bockenheim, wyd. Hachette

Gwiazdkowej atmosfery nie brakuje za to w  nowelce Tajemnica gwiazdkowego puddingu. Poirot znów na świątecznym wyjeździe - ważna misja związana z pewnym rubinem kieruje go do wspaniałej rezydencji Kings Lacey. Czarująca gospodyni, rozbrykana  i lubiąca dowcipy młodzież, mnóstwo znakomitego jedzenia (zupa z ostryg, indyk, pudding, babeczki, ciasto), śnieg, okazja do swatów i (co najważniejsze!) centralne ogrzewanie - wszystko to składa się na wcale niezłe Boże Narodzenie dla Małego Belga. 
Intrygą, autorka nieco puszcza oko do Błękitnego Karbunkułu - świątecznego opowiadania  Arthura Conan Doyle'a z Sherlockiem Holmesem, jest też wątek autobiograficzny - Kings Lacey i obchodzone tam święta były inspirowane wspaniałym Bożym Narodzeniem jakie młoda Agatha Christie obchodziła w rezydencji rodziny swojego szwagra Abney Hall (temu miejscu książka jest też dedykowana). Krótsza wersja opowiadania z lat 20 Bożenarodzeniowa przygoda jest opublikowana w zbiorze Dopóki starczy światła.

3. 4.50 z Paddington (4.50 from Paddington) 1957 r. 

" Panna Marple rozpoczęła realizację planu swojej kampanii metodycznie, biorąc poprawkę na okres świąt, który był czynnikiem zdecydowanie opóźniającym (...) Na szczęście była zaproszona, jak w latach ubiegłych, na świąteczny obiad na plebanię, a tam mogła zwrócić się w sprawie map do młodego Leonarda, który przyjechał do domu na święta"
tłum. Tomasz Cioska, wyd. Dolnośląskie

Uwielbiam  4.50 z Paddington - postać Lucy Eyelesbarrow, niesamowicie intrygujący wstęp i wspaniałe zwodzenie czytelnika. Szczerze jednak wyznaję, że Boże Narodzenie jakkolwiek wspominane, nie zajmuje w książce szczególnie dużo miejsca, a o świątecznym obiedzie Panny Marple na plebani brak szczegółów. Skąd więc moje rażące oszustwo? 
W gwiazdkową atmosferę obfituje bowiem telewizyjna adaptacja z 2004 roku  z Geraldine McEwan, Amandą Holden i Johnem Hannah. W fabule nie zmieniono wiele, a dodanie świątecznego wątku i obsadzenie uroczego Hannah jako detektywa-krewnego Panny M tylko podniosło jej atrakcyjność.  Moją ulubioną Panną Marple jest Joan Hickinson, ale czarujący uśmiech Geraldine McEwan i perfekcyjna stylizacja serii na lata 50-te, sprawia, że lubię też oglądać adaptacje z lat 2004-2008. Naprawdę warto obejrzeć w święta!

John Hannah, Geraldine McEwan i Amanda Holden w 4.50 z Paddington
 4. Tragedia w Boże Narodzenie z: Trzynaście zagadek (The Thirteen Problems) 1932 r.

" Niedługo przed śmiercią Pani Sanders wszyscy z nas czuli, że nieszczęście wisi w powietrzu. To było nienamacalne, a jednak ciążyło jak ołów. Zapowiedź tragedii. Zaczęło się od George'a, chłopca hotelowego (...) Dostał zapalenia oskrzeli, potem wywiązało się zapalenie płuc i po czterech dniach już nie żył. Straszne! To był cios dla wszystkich. I to na cztery dni przed Bożym Narodzeniem."
tłum. Maria Weiss, wyd. Świat Książki

W tym mrocznym opowiadaniu narratorką jest sama Panna Marple. Spędza święta w uzdrowisku Keston Spa i po poznaniu pewnego małżeństwa, bez najmniejszych wątpliwości stwierdza, że mąż chce zabić żonę...Jak można się domyślić nie są to najweselsze i najbardziej podnoszące na duchu święta Panny Marple, ale sprawiedliwość jak zawsze triumfuje.
Trzynaście zagadek to fantastyczny zbiór opowiadań  w którym najpierw na herbatce u Panny Marple, a potem na kolacji u państwa Bantry zebrani goście opowiadają po kolei niewyjaśnione sprawy kryminalne. Opowiadania są wspaniale skonstruowane i napisane ze swadą i oczywiście nie ma żadnych wątpliwości, kto z zebranego towarzystwa rozwiąże wszystkie te zagadki. 

5. Córka pastora z: Śledztwo na cztery ręce (Partners in Crime) 1929r.

 " - Oho, bije dwunasta. Szczęśliwego Bożego Narodzenia Tuppence.
- Szczęśliwego Bożego Narodzenia Tommy (...)
- Kochana Tuppence.
- Kochany Tommy. Robimy się okropnie sentymentalni.
 - Boże Narodzenie jest tylko raz w roku - powiedział sentencjonalnie Tommy. - Tak mówiły nasze prababki i podejrzewam, że jest w tym wiele prawdy."
tłum. Alina Pożarowszczyk, wyd. Świat Książki

 Para samozwańczych Błyskotliwych Detektywów Blunta i przy okazji małżeństwo, Tommy i Tuppence Beresford spędzają Boże Narodzenie w najbardziej ekscytujący sposób - szukając ukrytego skarbu. Dodatkowo w sielankowej scenerii angielskiej prowincji i w typowej starej gospodzie Pod Koroną i Kotwicą. Jak we wszystkich opowiadaniach ze zbioru Śledztwo na cztery ręce dużo tu śmiechu ( i parodiowania rozmaitych postaci literatury kryminalnej), ale można też się wzruszyć. Bo ta dwójka to para dobrana jak mało która.

Wesołych Świąt!