Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 października 2018

Rozkoszna Śmierć - Morderstwo odbędzie się i czekoladowa tajemnica

29 października to idealny czas na lekturę Morderstwo odbędzie się... zwłaszcza, że akcja książki rozpoczyna się dokładnie tego dnia:

 "Co to znaczy? Posłuchaj tylko! "Morderstwo odbędzie się w piątek 29 października, o godz. 6.30 wieczorem, w Little Paddocks. Osobne zaproszenia nie będą rozsyłane". Niebywałe! Słyszałeś, Edmundzie? - Co takiego? - młody człowiek oderwał wzrok od lektury. - Piątek, 29 października... To dziś!"

 Dalej następuje fascynująca opowieść o wiejskiej społeczności, której ktoś zgotował makabryczny żart i jeszcze bardziej diabelną intrygę. A ponieważ obracamy się w świecie proszonych herbatek i urodzinowych przyjęć nic dziwnego, że ważną rolę w powieści pełni niesamowicie czekoladowe ciasto o wdzięcznej nazwie Rozkoszna Śmierć, taki jest też tytuł jednego z rozdziałów:

Okładka oficjalnej broszurki z przepisem na Rozkoszną Śmierć.
 "W kuchni Little Paddock panna Blacklock wydawała polecenia Mitzi. - Będą kanapki z sardynkami, a także z pomidorami. I te ciasteczka, które pieczesz tak wybornie. Chciałabym również mieć ten specjalny rodzaj ciasta... - O, tyle tego! Będzie przyjęcie, co? - Urodzinowe przyjęcie panny Bunner. (...) - Czy pani chce, żebym zrobiła ten... - Mitzi wydawała dźwięk , który dla angielskiego ucha pani domu zabrzmiał mniej więcej jak "szwistbrz", a jednocześnie miał w sobie coś z prychania zagniewanych kotów. - Tak. Dobre ciasto z różnymi dodatkami. - Aha! Dobre! Z różnymi dodatkami! Ale ja nic z tego nie mam. Nic na to nie poradzę, proszę pani. Potrzebne byłyby i rodzynki i czekolada, i cukier i dużo, dużo masła. - Mamy puszkę masła przysłaną z Ameryki. Trochę rodzynek, które chowaliśmy na Boże Narodzenie. A oto tabliczka czekolady i funt cukru. Mitzi uśmiechnęła się promiennie. - Oo! Zrobię dobre ciasto. Z dodatkami! W ustach się będzie rozpływać! - zawołała radośnie Mitzi. - Przybiorę to czekoladowym lukrem... Umiem robić czekoladowy lukier! Będzie też napis: "Najlepsze życzenia". Ha! Ci Anglicy, co pieką ciastka jak piasek, nigdy, nigdy nie kosztowali czegoś podobnego! Rozkoszne... będą mówili... Rozkoszne... Twarz Mitzi spochmurniała nagle. - Pan Patryk nazywa moje specjalne ciasto Rozkoszna Śmierć. Nie chcę! Nie chcę, żeby to tak nazywać. - Przecież to wyraz uznania - powiedziała Panna Blacklock. - To znaczy, że po zjedzeniu takich delicji można bez żalu umrzeć. Mitzi spojrzała na nią podejrzliwie."
  
Agatha Christie, Morderstwo odbędzie się... (A Murder is Announced), tł. Tadeusz Jan Dehnel, Wyd. Dolnośląskie 2004


Obsada Morderstwo odbędzie się... z 1985 - wspaniałej ekranizacji z niezrównaną Joan Hickson. Zdjęcie ze strony:bbc.co.uk


Czekolada, rodzynki, masło i dużo cukru... Jeśli zastanawia dlaczego w domu damy z angielskiej klasy średniej czekolada i rodzynki są aż tak cennym rarytasem, warto pamiętać, że akcja rozgrywa się po II Wojnie Światowej. Agatha Christie wiernie oddaje powojenną rzeczywistość w której wszystkiego brakuje, żywność jest na kartki i kwitnie czarny rynek oraz międzysąsiedzkie wymiany (jak dynia za słoik miodu). Kucharka Panny Blacklock Mitzi, dość niesprawiedliwie przedstawiona jako zabawna histeryczka, jest uciekinierką z hitlerowskich Niemiec, więc tajemnicze czekoladowe "szwistbrz" może być zarówno tortem Sachera jak i tortem Szwarcwaldzkim. Jednak tajemnica ciasta wyjaśnia się dokładniej jeśli spojrzymy na dedykację (w polskiej wersji książki z Wydawnictwa Dolnośląskiego dedykację pominięto) "To Ralph and Anne Newman, at whose house I first tasted . . . 'Delicious Death!".

Rozkoszna Śmierć według Jane Asher. Zdjęcie ze strony deliciousdeath.com

Gdy w 2010 roku hucznie obchodzono 120 urodziny Agathy Christie, postanowiono dodatkowo uświetnić to wydarzenie oficjalnym przepisem na Rozkoszną Śmierć autorstwa wziętej londyńskiej cukierniczki Jane Asher. Wydana została książeczka z przepisem i przedmową wnuka pisarki Matthew Pritcharda (którą można znaleźć tutaj). Przepis Asher, zainspirowany przytoczonym wyżej fragmentem książki jest niesamowicie dekadencki: nadzienie z kandyzowanego imbiru i wiśni w cukrze, użycie najlepszej belgijskiej czekolady, dekoracja z kandyzowanych fiołków i płatków róż... Ekstatyczny deser, któremu nie oparłaby się zarówno Panna Marple jak i sam Hercule Poirot. 
Przepis z którego ja korzystam już od lat, jest lekko zmodyfikowaną, o wiele prostszą i szybką wersją, która jednak nie traci nic z czekoladowego uroku. To ciasto idealne na podwieczorki punkt piąta i makabryczne Halloweenowe przyjęcia.

Rozkoszna Śmierć

Składniki:
140 g czekolady o zawartości co najmniej 75% kakao
80 g masła
120 g brązowego cukru
4 łyżeczki cynamonu
2 jajka
3 łyżki miodu (najlepszy będzie lipowy lub akacjowy)
150 g mąki
140 g jogurtu greckiego
3 małe kieliszki likieru Grand Marnier (lub innego, ważne by miał cytrusowy posmak - sprawdzi się też Limoncello bądź Cointreau)
łyżeczka proszku do pieczenia
bakalie według uznania - rodzynki, kandyzowany imbir, posiekane orzechy włoskie

cukier puder lub rozpuszczona czekolada do dekoracji

1. Rozpuścić czekoladę i masło na małym ogniu. Gdy przestygną dodać cukier, miód, cynamon i oddzielone od białek żółtka i krótko zmiksować.
2. Wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, wlać jogurt i kieliszek likieru. Krótko wymieszać.
3. Białka ubić na sztywną pianę z odrobiną soli, delikatnie połączyć z masą i wsypać bakalie. Niezbyt energicznie wymieszać.
4. Całość wlać do wysmarowanej masłem i obsypanej kakao tortownicy (najlepiej o śr. 20 cm), piec 30 min w 200 stopniach (bez termoobiegu). Gdy ciasto wystygnie, nasączyć pozostałym likierem i po jego wchłonięciu posypać cukrem pudrem lub polać czekoladą.


piątek, 30 grudnia 2016

Gorąca czekolada a'la Hercule Poirot - Le chocolat chaud d'Hercule Poirot

" Herkules Poirot siedział przy śniadaniu nad parującą filiżanką czekolady. Zawsze przepadał za słodyczami. Czekoladzie towarzyszył rogalik maślany, bardzo przy tym napoju stosowny. Poirot z uznaniem kiwnął głową (...)

- Proszę się nie krępować, przyjść do mnie i o wszystkim opowiedzieć. Kiedy pan przyjdzie? Dziś po południu, dobrze? Na herbatkę?

- Nie pijam herbaty po południu.

- Może być kawa.

- Kawy też nie pijam o tej porze.

- Już wiem! Czekolada z bitą śmietanką! Dobrze? Albo ziółka?"

"Trzecia lokatorka", Agatha Christie, tłum. Tadeusz Jan Dehnel, Wyd. Dolnośląskie

 

 

" Była burzliwa noc. Na dworze wył złowieszczo wiatr, a o szyby biły strugi deszczu. Poirot i ja siedzieliśmy przy kominku z nogami wyciągniętymi w kierunku wesoło trzaskającego ognia. Na stoliku między nami stał mój gorący poncz, a koło przyjaciela - filiżanka gęstej, gorącej czekolady, której nie wypiłbym za skarby świata. Poirot małymi łyczkami popijał z różowej porcelanowej filiżanki gęsty brunatny płyn i wzdychał z zadowoleniem.

- Quelle belle vie! - mruknął"

"Bombonierka" z: "Wczesne sprawy Poirota", Agatha Christie, tłum. Anna Rojkowska, Andrzej Milcarz, Wyd. Dolnośląskie

 

 

" Poirot właśnie skończył poprawiać filiżanki i spodeczki, które nasza gospodyni miała zwyczaj raczej rzucać niż ustawiać na stole. Chuchał też intensywnie na metalowy dzbanek do herbaty, który następnie wypolerował jedwabną chusteczką. Woda w czajniku akurat się gotowała, a w małym emaliowanym rondlu obok była przygotowana gęsta, słodka czekolada, która bardziej odpowiadała podniebieniu Poirota niż to, co zwykł określać "wasza angielska trucizna". "

"Zniknięcie Pana Davenheima" z: "Poirot prowadzi śledztwo", Agatha Christie, tłum. Brygida Kaliszewicz, Wyd. Dolnośląskie 

 

" Poirot powitał mnie serdecznie, na małym stoliku postawił butelkę irlandzkiej whisky (której nienawidzę), obok syfon z wodą sodową i szklankę. Sam zajął się przygotowywaniem dla siebie filiżanki gorącej czekolady. Jak się później dowiedziałem, był to jego ulubiony napój."

"Zabójstwo Rogera Ackroyda", Agatha Christie, tłum. Jan Zakrzewski, Wyd. Prószyński i S-ka

 

 Podczas gdy lubiane przez Detektywa ziołowe herbatki leczyły ciało i duszę (mój przepis na tisanes można znaleźć tutaj) to gorąca czekolada pozostawała jego największą, nie raz rozjaśniającą mroki angielskiej pogody miłością. 

Poirot pijał ją do śniadania, w porze lunchu czy zamiast znienawidzonej herbaty do tradycyjnego podwieczorku. 

W czasach wynajmowanych wspólnie z Hastingsem pokoi, Hercule sam zajmował się jej przyrządzaniem (we wspomnianym powyżej emaliowanym rondlu), później gdy Detektyw zamieszkuje luksusowe Whitehaven Mansions, gorąca czekolada jest już dostępna na  każde skinienie, o co dba doskonały służący George.

 

zdjęcie ze strony https://poirotblog.wordpress.com

 Oczywiście poczciwy, wychowany na herbacie i whisky Hastings ma do gorącej czekolady podobny stosunek jak do tisanes - uważa ją za podejrzane ohydztwo i nigdzie nie znajdziemy wzmianki czy kiedykolwiek dał się skusić na jedno lub drugie (podobne nastawienie ma większość jego rodaków - w opowiadaniu Kornwalijska tajemnica Hastings zamawia przyjacielowi czekoladę w wiejskim hotelu i jak sam przyznaje "ta ostatnia pozycja wzbudziła konsternację i zacząłem wątpić czy kiedykolwiek dostanę ten napój"¹). 

Ekstrawagancję  Poirota w tym względzie Autorka wyjaśnia jego belgijskim pochodzeniem i rzeczywiście podczas przyrządzania gorącej czekolady a'la Hercule Poirot najważniejsza będzie tabliczka czekolady jak najlepszej jakości - nie musi być koniecznie belgijska, ale ważne by zawierała powyżej 70% kakao. 


Gorąca czekolada a'la Hercule Poirot
porcja dla dwojga

Składniki:
2 szklanki mleka (im tłustsze tym lepsze)
1/4 szklanki gorącej wody
1/4 szklanki dobrego kakao
3-4 łyżki brązowego cukru (można dodać więcej w zależności od preferencji)
tabliczka gorzkiej czekolady (100g) o zawartości kakao min. 70 % 

dodatki: likier Grand Marnier, creme de menthe, bita śmietana, cynamon

 Zagotować mleko z cukrem. Dodać wodę i kakao, dobrze wymieszać dalej trzymając na niewielkim ogniu (do mieszania najlepiej sprawdzi się ubijaczka do białek lub "miotełka" do herbaty matcha). Dodać połamaną na kawałki czekoladę i mieszać delikatnie do jej rozpuszczenia. Zdjąć z ognia i natychmiast podawać.

Hercule jak wiadomo najbardziej cenił sobie gorącą czekoladę z dodatkiem czapy bitej śmietany, ale tak naprawdę możliwości są nieograniczone - można dodać francuskiej nuty likierem Grand Marnier lub Cointreau, można, jeśli ktoś lubi połączenie czekolady z miętą, dodać pijany przez Detektywa creme de menthe, można wlać amaretto i ozdobić płatkami migdałowymi, sypnąć korzennych przypraw - cynamonu, kardamonu, imbiru lub odrobinę chilli albo w wersji amerykańskiej ozdobić górą słodkich pianek. Czekolada a'la Poirot w każdej wersji będzie pyszna i co najważniejsze tej mroźnej zimy - doskonale rozgrzewająca. - C'est parfait! - jak powiedziałby Hercule.  

¹ "Kornwalijska tajemnica" z "Wczesne sprawy Poirota", Agatha Christie, tłum. Anna Rojkowska, Andrzej Milcarz, Wyd. Dolnośląskie

poniedziałek, 24 października 2016

Dwadzieścia czery kosy: Jeżynowa tarta (Blackberry tart)


" - Panowie pewnie będą się ze mnie śmiać - zarumieniła się Molly - ale jeśli dżentelmen przychodzi tu przez dziesięć lat, musi się znać jego upodobania. 
Nie znosił puddingu z baranim łojem ani jeżyn i nigdy nie widziałam, żeby brał gęstą zupę, a w ten poniedziałek  zamówił zaciąganą zupę pomidorową, befsztyk, pudding z cynaderek i placek z jeżynami! Wydawało się, że nie obchodzi go to, co zamówił! 
- Wie pani - rzekł Herkules Poirot - uważam, że to niezwykle interesujące."

 Dwadzieścia cztery kosy, z: Tajemnica gwiazdkowego puddingu, Agatha Christie, tłum. Krystyna Bockenheim, Wydawnictwo Hachette

 Opowiadanie Dwadzieścia cztery kosy to jeden z najbardziej kulinarnych "przypadków" Poirot'a.

Nie dość, że towarzyszymy mu do londyńskiej restauracji Gallant Endeavour, która serwuje "zwyczajne, angielskie i nie robione z różnych paskudztw" jedzenie 

(pojawiają się: puddingi, indyki z nadzieniem, sery stilton, zupy indyjskie i wiele, wiele innych - materiał na co najmniej kilka wpisów), to dodatkowo do wykrycia pomysłowego mordercy, niebagatelnie przyczynia się jeżynowa tarta! 

Tłumaczona u nas jako placek, w oryginalnej wersji opowiadania, figuruje wymiennie jako blackberry tart lub blackberry pie, wspomniany jest też blackberry and apple pie).

Tytułowe Dwadzieścia cztery kosy pochodzą z dziecięcej (i dośc makabrycznej) rymowanki Piosenka za sześć pensów (którą Agatha Christie wykorzystała też w opowiadaniu o tym tytule ze zbioru Tajemnica Lorda Listerdale i w powieści z Panną Marple Kieszeń pełna żyta).

 

Sing a song of sixpence,
A pocket full of rye.
Four and twenty blackbirds,
Baked in a pie.

When the pie was opened,
The birds began to sing;
Wasn't that a dainty dish,
To set before the king?

The king was in his counting house,
Counting out his money;
The queen was in the parlour,
Eating bread and honey.

The maid was in the garden,
Hanging out the clothes,
When down came a blackbird
And pecked off her nose.

 

 Z fabułą opowiadania, rymowanka łączy się głównie podobieństwem słów blackbirds (kosy) i blackberries (jeżyny) - Hercule'owi przypomina się fragment o dwudziestu czterech kosach w cieście zapieczonych, kojarzy go z feralnym jeżynowym plackiem, a stąd już niedaleka droga do genialnej (jak zawsze!) dedukcji.

 

Jeżynowy deser w moim wykonaniu jest przepyszną, lekko migdałową i obfitą w kruszonkę tartą. Przez obecność płatków owsianych jest smakowicie chrupka (przypomina trochę inny angielski deser - crumble) i świetnie smakuje na ciepło.

Jeśli nie mamy za dużo jeżyn, spokojnie możemy wymieszać je z poszatkowanymi jabłkami

W końcu w Dwudziestu czterech kosach wspomina się też placek jabłkowo-jeżynowy - więc duch oryginału będzie zachowany.

 Jeżynowa tarta

 Składniki: 

szklanka mąki

szklanka płatków owsianych

3/4 szklanki brązowego cukru

pół łyżeczki aromatu migdałowego (można pominąć i opcjonalnie cztery łyżki mąki zastąpić czterema łyżkami zmielonych migdałów)

125 g masła + masło do wysmarowania formy

3 jabłka (lub więcej, zależy od ilości jeżyn)

ok 600 g jeżyn

płatki migdałowe do posypania


Z mąki, płatków owsianych, cukru i masła zagniatamy kruszonkę, dodajemy aromat migdałowy.  Tortownicę lub formę do tart o średnicy 20cm smarujemy masłem, wykładamy papierem do pieczenia. Połową kruszonki wykładamy formę, lekko dociskając. Na ciasto wykładamy owoce - najpierw warstwę jabłek, potem jeżyny. Posypujemy resztą kruszonki i pieczemy w 200 stopniach (bez termoobiegu) przez około 25 minut. Lekko ostudzoną tartę ozdabiamy płatkami migdałowymi.

 
Restauracja Gallant Endeavour w serialu - Pan Bonnington i Hastings (który nie pojawia się w opowiadaniu). Zdjęcie ze strony http://eclecticephemera.blogspot.com/2012/08/its-not-cricket-its-captain-hastings.html

I jeszcze słowo o samej restauracji - prawdopodobnie nie istnieje (sprawdzałam!), podany przez Agathę adres to King's Road w Chelsea. 

Sądząc po szalonej popularności tej okolicy w latach 60, nawet jeśli Gallant Endeavour (lub lokal będący dla tej restauracji inspiracją) przetrwała, to prawdopodobnie w wersji, której nie poznałby nawet Poirot. 

W tekście jest wzmianka, że Pan Bonnington "lubił opowiadać jedzącym z nim ludziom, gdzie zwykł siadywać Augustus John, i zwracać ich uwagę na nazwiska słynnych artystów w księdze gości". Augustus John - walijski malarz, przedstawiciel post-impresjonizmu i popularny w latach 20 i 30 portrecista, niestety również nie miał (a przynajmniej nie znalazłam takiej informacji) ulubionej, londyńskiej restauracji, więc i tu trop się urywa.

Autoportret Augustusa Johna z 1940 - roku w którym powstało opowiadanie Dwadzieścia cztery kosy https://www.wikiart.org/en/augustus-john/self-portrait-1940

 

Pewne jest jednak, że z taką klientelą i tak pysznym jedzeniem, Gallant Endeavour - prawdziwa czy nie, musiała być czarującym miejscem.

czwartek, 22 września 2016

Tisanes


"Był początek września, pogoda była ładna, ale Poirot należał do ludzi, którzy pierwsi wyczuwają jesienny chłód i przedsiębiorą środki zaradcze (...) Po prawej widać było filiżankę, z której unosiła się para. Obawiałem się, że jest to któraś z ziołowych herbat. Bardzo je lubił i często nakłaniał mnie do picia tych naparów mdlących w smaku i drażniących powonienie"

Przyjdź i zgiń, Agatha Christie, tłum. Krystyna Bockenheim, Wydawnictwo Hachette

 

 

"Sam już wcześniej przeszedłem tę chorobę. Po mnie przyszła kolej na Poirota. 

Teraz siedział wyprostowany w łóżku, oparty o poduszki, głowę miał opatuloną wełnianym szalem i małymi łyczkami popijał wyjątkowo paskudną tisane, którą przyrządziłem wedle jego wskazówek"

Tajemnica Hunter's Lodge; z Poirot prowadzi śledztwo, Agatha Christie, tłum. Brygida Kaliszewicz, Wydawnictwo Dolnośląskie

 

Zdjęcie Hercule'a i jego rewelacyjnej wysokiej filiżanki na tisane  ze strony http://agathachristieobraeautora.blogspot.com

   

"Po wyjściu doktora Poirot zadzwonił na George'a.

- Filiżankę herbaty ziołowej, George. Moje nerwy są wzburzone.

- Tak jest, sir. Zaraz ją przygotuję.

Dziesięć minut później przyniósł swemu panu parującą filiżankę. Poirot z przyjemnością wciągnął  aromat."

Popychadło, z Tajemnica gwiazdkowego puddingu, Agatha Christie, tłum. Krystyna Bockenheim, Wydawnictwo Hachette

 

 

"- A potem, ponieważ mam trochę mokre buty i  już dwa razy kichnąłem, udam się do domu i zaparzę sobie ziółka (...)

- Hastings, podaj mi kapelusz. I kalosze jeśli jeszcze pada. Nie po to wczoraj piłem ziółka, żeby dziś się zaziębić. Au revoir Japp!"

Ekspres do Plymouth, z Wczesne sprawy Poirota, Agatha Christie, tłum. Anna Rojkowska, Andrzej Milcarz, Wydawnictwo Dolnośląskie

 

 

" - Głowa mi pęka, boli mnie okropnie. Och, żeby tak jeszcze napić się dobrej tisane!

Jak gdyby w odpowiedzi na modlitwę plandeka namiotu uniosła się i pojawił się Hasan z filiżanką gorącego napoju, który zaoferował Poirotowi. 

Napój okazał się herbatką z rumianku, którą mój przyjaciel niezmiernie lubił."

Tajemnica egipskiego grobowca, z Poirot prowadzi śledztwo, Agatha Christie, tłum. Brygida Kaliszewicz, Wydawnictwo Dolnośląskie

 

Mój absolutnie ulubiony Poirot-kubek

 

Pierwszy dzień jesieni to idealna okazja by wspomnieć o jednym z ulubionych napojów Hercule'a. Słynne tisanes (słusznie tłumaczone u nas jako ziołowe herbatki) stanowiły dla detektywa skuteczne panaceum na przeziębienie, skołatane nerwy, ból głowy czy bezsenność. 

 

Poirot często próbował wmusić choć filiżankę w opornego Hastingsa, ale ten nigdy nie wydawał się do końca przekonany co do leczniczych metod przyjaciela.

Jednym z najpopularniejszych ziołowych naparów jest oczywiście napar z rumianku, lecz również z mięty, melisy, szałwii, kopru włoskiego czy hibiskusa. 

Herbatkę można zrobić z ususzonych płatków róż, kwiatów lipy, czarnego bzu, akacji czy nawet z fiołków. Wszystko zależy od smakowych preferencji lub dolegliwości, a także od tego co udało nam się nazbierać i ususzyć.


Czy detektyw pijał różne rodzaje tisanes w zależności od przypadłości czy też dysponował jakąś specjalną mieszanką? A może zawsze był to rumianek? 

Odpowiedzi niestety nie znalazłam, ale myślę, że do nadchodzącej, zimnej pory roku najlepiej pasować będzie anty-przeziębieniowa tisane z kwiatów lipy, których całoroczny zapas zawdzięczam mojej Babci.

 

Tisane de tilleul
2 łyżeczki suszonych kwiatów lipy
filiżanka lub kubek wrzątku
1 łyżeczka miodu
opcjonalnie: łyżeczka wody z kwiatów pomarańczy lub domowego soku z malin

Kwiaty lipy zalać wrzątkiem, zostawić na 5-10 minut pod przykryciem. Dodać łyżeczkę miodu i zamieszać. Jeśli zależy nam na ciekawym, kwiatowo-cytrusowym, lekko "perfumiarskim" smaku, można dodać łyżeczkę wody z kwiatów pomarańczy. 

 Hercule i Panna Lemon z www.pinterest.com

poniedziałek, 19 września 2016

Omelette aux fines herbes

 

"- A jedzenie? Smakowało ci?
- Czasami było trochę dziwne - zgodziła się Julia.
- Tak, właśnie dziwne.
- Ale Ciocia Maureen robi bombowe omlety.
- Robi bombowe omlety - w głosie Poirota zabrzmiała nutka szczęścia. Westchnął.
- A więc Herkules Poirot nie żył na próżno - powiedział. - To ja nauczyłem ciocię Maureen smażyć omlety."

Kot wśród gołębi, Agatha Christie, tłum. Krystyna Bockenheim, Wydawnictwo Dolnośląskie

 " - Mam małą sugestię - przerwał mu Poirot. - My chodźmy na górę i niech mademoiselle zrobi to co planowała czyli omlet.  Uwielbiam omlety. (...) 
- Panie Poirot - powiedziała Pat - pan jest cudowny. Zrobię panu pyszny omlet. Omlety robię naprawdę świetne.
- To dobrze. Kiedyś, mademoiselle pokochałem piękną angielską dziewczynę, bardzo do pani podobną, ale - niestety - nie potrafiła gotować. Może więc dobrze, że się tak skończyło. "

Mieszkanie na trzecim piętrze; z Wczesne sprawy Poirota, Agatha Christie, tłum. Anna Rojkowska, Andrzej Milcarz, Wydawnictwo Dolnośląskie



 

Absolutnie nie miałam wątpliwości, który smakołyk małego belga zaserwować na początek. Poirot, miłośnik dobrej kuchni, nie raz deklarował swoją miłość do sztandarowego francuskiego dania.

 Omelette aux champignons czy aux fines herbes otwierały listę wyszukanych dań podczas kolacji w eleganckich restauracjach (Zagadka Błękitnego Ekspresu i Morderstwo w Zaułku), służyły za zaimprowizowaną kolację po wstrząsających odkryciach (Mieszkanie na trzecim piętrze czy sprawa Panny Marple Morderstwo odbędzie się) oraz jako ostatnia deska ratunku dla niezbyt wyrobionych kulinarnie.

W Pani McGinty nie żyje detektyw przeżywszy naprawdę okropną kuchnię Pani Summerhayes, po rozwiązaniu zagadki obdarowuje ją książką kucharską i osobiście uczy robić omlety.

 

To niesłychanie proste danie, które można zrobić praktycznie w każdych warunkach i podawać w różnych wersjach. Jestem pewna, że Poirot jeszcze przed czasami luksusów Whitehaven Mansions i służącego George'a, nie raz robił omlety dla siebie i Hastingsa w ich wynajętych pokojach. 

Przepis, który podaję jest typowo francuski, nie znajdziemy tu dodatku mąki jak w polskich wersjach, ani osobno ubitych białek charakterystycznych dla omletu muślinowego. 

Jest delikatny, maślany i chrupiący, a jeśli tylko będziemy pamiętać o dwóch rzeczach (patelnia z płaskim dnem i stałe potrząsanie podczas smażenia) na pewno się uda.


Omelette aux fines herbes
Składniki: (dla 2 osób)
6 jajek
łyżka masła
2 łyżki mleka
wybrane zioła: pietruszka, estragon, szczypiorek
sól i pieprz do smaku

Jajka wybić do głębokiej miski, dodać mleko, sól i pieprz, krótko ubić (najlepiej trzepaczką, ale widelec również się sprawdzi).
Patelnię postawić na dużym ogniu, rozpuścić masło. Gdy będzie dobrze rozgrzana, masło wlać do masy jajecznej, dodać posiekane zioła, wymieszać.  
Jajka wylać na patelnię, zmniejszyć ogień. Jedną ręką stale lekko potrząsać patelnią  (aby omlet nie przywarł do dna), drugą odwijać widelcem brzegi omletu od ścianek patelni. 
Gdy masa zgęstnieje, a boki omletu będą już dobrze usmażone, przechylić patelnię w kierunku rączki i widelcem lub szpatułką złożyć omlet na pół. Smażyć jeszcze około minuty i zsunąć na talerz.

Zamiast ziół do masy jajecznej możemy dodać podsmażone na maśle pieczarki (aux champignons), szynkę (au jambon) lub boczek (au lard), a gotowy omlet przed złożeniem na patelni możemy posypać startym serem (au fromage). 
Mistrzyni francuskiej kuchni Julia Child jako dodatki do omletów proponuje: szpinak ze śmietaną, piperade (paprykę podsmażoną z cebulą, czosnkiem i ziołami), brokuły na maśle.