Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 września 2020

Perfumy Hercule Poirota - czym pachnie najsłynniejszy detektyw

 Hercules Poirot, elegancki mężczyzna o imponującym i zadbanym moustache, sporej kolekcji jesiennych i zimowych płaszczy, jedwabnych szalików czy nakryć głowy na każdą okazję swoim szykiem mógłby zawstydzić niejednego wyspiarskiego dżentelmena w tweedach. I choć w książkach Agathy Christie bywa często określany przez bardziej ksenofobicznych Anglików jako "wypachniony cudzoziemiec" nie do końca jest powiedziane, której wodzie kolońskiej czy pomadzie do wąsów zawdzięcza swoją oszałamiającą (choć z pewnością pełną klasy) woń.

 

Nowa woda kolońska Poirota. Zdjęcie ze strony: www.lookbackandhanker.com

Sformułowanie "wypachniony cudzoziemiec" na Wyspach Brytyjskich wydaje się niesprawiedliwe,  nie tylko dlatego, że jeden z najsłynniejszych dandysów świata, wydający krocie na pachnidła Beau Brummell (1778-1840) który ze swego wyglądu uczynił sztukę samą w sobie był Anglikiem, ale również z powodu niezwykłej tradycji przeznaczonych głównie dla mężczyzn domów perfumeryjnych sprzedających szeroki wybór akcesoriów do golenia i wód toaletowych. Marki takie jak Floris (działający od 1730 roku), Penhaligon's, Atkinsons czy Geo F. Trumper stanowiły i stanowią nadal fragment brytyjskiego dziedzictwa kulturowego, nierzadko posiadając niezmienione od dziesiątek lat butiki (jak w przypadku Florisa i Trumpera) królewskie poręczenia i archiwa klientów, które czyta się niczym Who is Who angielskiej historii nowożytnej.Tych szacownych pachnideł nie powstydziłby się nawet Kapitan Hastings i nie ulega wątpliwości, że zamieszkujący Londyn Poirot miał naprawdę ogromny wybór angielskich specyfików do pielęgnowania i perfumowania słynnych wąsów.


Róża Poirota i James Bond


Poirot i Pan Trumper. Zdjęcie ze strony: www.lookbackandhanker.com


Interesującą odpowiedź na pytanie jakich perfum używa słynny detektyw znajdujemy w odcinku How Does Your Garden Grow z trzeciego sezonu serialu Agatha Christie's Poirot. W jednej z pierwszych scen możemy zobaczyć Poirota wychodzącego z flagowego sklepu firmy perfumiarskiej z tradycjami Geo F Trumper na 9 Curzon Street w Mayfair (do dziś zachowało się jego oryginalne XIX-wieczne wyposażenie) w towarzystwie właściciela sklepu określanego jako Pan Trumper (Trevor Danby). Na pytanie właściciela czy zapach przewidziany jest na specjalną okazję, detektyw odpowiada cokolwiek tajemniczo, że owszem bowiem - "ma zamiar stać się różą". Ekscentryczna w ustach Małego Belga deklaracja szybko się wyjaśnia - Poirot bowiem ma zostać uhonorowany różą własnego imienia na słynnej wystawie Chelsea Flower Show. Oczywiście cały wątek perfumiarsko-różany to licentia poetica twórców serialu (w oryginalnym opowiadaniu, które znajdziemy w tomie Wczesne sprawy Poirota nie ma słowa ani o wystawie kwiatów ani o perfumeryjnych zakupach), ale wypada on bardzo zabawnie - zwłaszcza, że w dalszej części odcinka okazuje się, że tajemniczy katar sienny Kapitana Hastingsa to nic innego jak alergia na nowe pachnidło Detektywa!

 

Poirot-Róża. Zdjęcie ze strony: imdb.com

W kolejnej scenie Poirot w łazience swojego apartamentu pieczołowicie perfumuje się nową wodą kolońską. Niestety tożsamość produktu Trumpera pozostaje tajemnicą - nie pada konkretna nazwa, a jedynie wzmianka, że Poirot pachnie cytrusami i że perfumy kosztowały zawrotną sumę 5 gwinei (na co zgorszony Hastings odpowiada, że tyle rocznie kosztuje jego fryzjer!).  Choć możemy spróbować zabawić się w detektywów i wydedukować coś po kształcie złotawej buteleczki, wybór niestety zawęża się aż do kilku pozycji w asortymencie marki Trumper - wód toaletowych o arystokratycznych nazwach Curzon, Wellington, Astor i Malborough powstałych jeszcze w XIX wieku i wchodzących w skład The Trumper Collection. Patrząc po ich nutach zapachowych najbardziej cytrusową kompozycją wydają się Astor lub Wellington.

Co ciekawe twórcy serialu Poirot wybrali brytyjską markę, której produktów używał nikt inny jak bohater powieści Iana Fleminga, równie ikoniczny jak Mały Belg, agent 007 James Bond. W książce W służbie Jej Królewskiej Mości wydanej w 1963 roku Bond znajduje w przeznaczonym dla niego pokoju gościnnym swoją ulubioną wodę kolońską Eucris marki Geo F. Trumper - powstałą w 1912 roku o nutach sandałowca, paczuli, ambry, goździków, majeranku, tymianku, cytryna i czarnej porzeczki. Jej opis brzmi dokładnie jak pachnidło, które mogłoby przypaść do gustu belgijskiemu detektywowi - w końcu wielkiego miłośnika czarnej porzeczki i creme de cassis.


Poirot dalej inspiruje

 


 Poirot na przestrzeni lat zyskał także kilka dedykowanych mu pachnideł. Są to przede wszystkim świece zapachowe (urządzony w stylu art deco apartament Detektywa fascynuje kolejne pokolenia) - jak wspomniane już przeze mnie świece marki Flame Noir Candle Co - Whitehaven Mansions, Hercule's Christmas a także wyraźnie inspirowana odcinkiem How Does Your Garden Grow? Hercule's Rose. Świece a la Poirot ma w swojej ofercie również amerykańska marka North Ave Candles - jest nią Hercule Poirot Candle ( z niezbyt udanym wizerunkiem detektywa) pachnąca tonikiem do wąsów, goździkiem, lawendą i herbatą. Ładniej prezentuje się z kolei świeca Poirot. Little Grey Cells z opakowaniem w stylu art deco marki The Hand Crafted Club o woni tytoniu, skóry i limonki, która przypomina, że Poirot bynajmniej nie stronił od popularnych w latach 20-tych i 30-tych cienkich egipskich papierosów. 

Detektyw doczekał się także świecy o zapachu zielonej herbaty i trawy cytrynowej marki Culture by Candlelight, a także uhonorowano jego miłość do creme de cassis świecą Hercule Poirot Lilin Aromaterapi o zapachu czarnej porzeczki. Trzeba przyznać, że to całkiem spora kolekcja - ale ilość świec poświęconych Pannie Marple również przyprawia o zawrót głowy!

Choć jeszcze żadna marka perfumeryjna nie pokusiła się o stworzenie perfum z prawdziwego zdarzenia zadedykowanych Hercule Poirotowi, to wydaje się to jedynie kwestią czasu - zwłaszcza, że niszowa marka Jamesa Heeleya już powoli przeciera szlaki. Na ich oficjalnej stronie w opisie cytrusowo-szyprowych perfum Chypre 21 (nuty: cytryna, bergamotka, rozmaryn, petit grain, bułgarska róża, geranium, szafran, mech dębowy, paczuli, drzewo sandałowe) przeczytać możemy, że idealnie pasują do kogoś w typie młodego Hercule Poirota w kaszmirowym płaszczu...

poniedziałek, 16 grudnia 2019

Świąteczne i nietypowe: prezenty dla miłośników Poirota

Oczywiście zawsze najlepszym prezentem jest któryś z kryminałów Agathy (lub małe serialowe co nieco dla kochających Davida Sucheta), zaś w wersji deluxe bilety na podróż Orient Expressem do Stambułu,   ale w przedświątecznej porze można natknąć się na szereg bardzo intrygujących propozycji. Oto garść świątecznych pomysłów i świetny przykład, że Hercule inspiruje jak nigdy:

 

 Czekoladki Godiva

 

Praliny ze słynnym moustache. Zdjęcia godiva.com
Najbardziej oczywista pozycja na liście. Hercule Poirot i znakomite belgijskie praliny? Duet idealny. Godiva to legendarna wśród czekoladowych koneserów firma, której czekoladki wystąpiły wraz z Kennethem Branaghiem w ostatniej wersji Morderstwa w Orient Expressie. A dla miłośników Belgijskiego detektywa marka przygotowała specjalną bombonierkę ukrywającą wąsate czekoladki - oczywiście cena jest równie ekskluzywna jak sama podróż Orient Expressem .




Świece


Poirot, esteta i miłośnik porządku nie mniejszą wagę przywiązuje do sensualnych przyjemności i cieszy się doskonałym (istnie kocim) węchem. Nic dziwnego, że ktoś w końcu wpadł na pomysł by zadedykować mu... kilka zapachowych świec. Zajęła się tym amerykańska marka Flame Noir  Candle, która w repertuarze ma też świece poświęcone innym detektywom - od Sherlocka Holmesa do Sama Spade'a. Do wyboru są aż 3 kompozycje zapachowe dedykowane Poirotowi.

Zdjęcia ze strony flamenoircandleco.com/

Whitehaven Mansions, inspirowana słynnym apartamentem art deco Detektywa - o nutach czekolady, maków, opium, toniku do włosów (!) i ambry, Hercule's Rose, zabierająca nas na słynną wystawę kwiatową Chelsea Flower Show, o nutach wiktoriańskiej róży, jaśminu, bergamotki i piżma oraz świąteczna propozycja prosto z kart Bożego Narodzenia Herkulesa Poirota: Hercule's Christmas pachnąca sosną, wetiwerem, cytrusami i drzewem tekowym.

 Własnej świecy doczekała się też Panna Marple - to kompozycja St Mary Mead o zapachu herbaty, jaśminu, ambry i świeżo wyprasowanej pościeli (!).




Herbata

Zdjęcie ze strony etsy.com
Nazywana czule przez Hercule'a "waszą narodową trucizną". Ale jego ulubione tisanes - ziołowe napary na przeziębienie, niestrawność czy ból głowy to zupełnie inna para kaloszy (o tisanes więcej można przeczytać tutaj). Najlepiej zrobić je samemu susząc zioła letnią porą, ale wiele firm ma w swoim asortymencie mieszanki ziółek inspirowane Poirotem. Brytyjska Adagio Teas (marka specjalizująca się w herbatach serialowych/filmowych - oczywiście znów pojawia się Sherlock) kusi Poirot tea (trawa cytrynowa, rumianek, rooibos, liście mięty, aromat waniliowy), zaś holenderska MG Books & Tea (herbaty inspirowane wielką i popularną literaturą - herbatka Pani Dalloway i Pani Bovary do dyspozycji) Hercule Poirot's Tea (rumianek, mięta, imbir, goździki, koper włoski, anyż, ziarna czarnego pieprzu, ziarna kakao, kurkuma, skórka cytrynowa).




Wąsata porcelana

 Czyli odpowiednia oprawa typowego angielskiego podwieczorku. Może Detektyw nigdy do końca nie przyzwyczaił się do tej wyspiarskiej tradycji, ale, jak nie raz byliśmy świadkami raczej nie zdarzało mu odmawiać ciastek z dużą ilością kremu czy ociekających masłem placuszków. Wiele firm ma w swojej ofercie eleganckie komplety z mniej lub bardziej poirotowym motywem les moustaches, ale tak naprawdę do zdobycia wąsatych akcesoriów do tradycyjnej five o'clock nie trzeba wydawać fortuny. Mój nabyty w Świecie Kuchni wąsaty kubek, liczy sobie już kilka lat i nie zliczę ile tisanes zostało w nim zaparzonych. 





Piwo?
 
Zamiast ukochanego towarzyskiego napoju Małego Belga (creme de cassis) belgijski napój narodowy i zarazem hołd złożony Poirotowi czyli piwo Hercule Stout. Dwa lata temu stanowiło mój cenny łup z wycieczki śladami dzieciństwa Poirota (Spa i belgijska wyprawa). Hercule Stout jest dość typowym ciemnym piwem, o czekoladowo-kawowym smaku i mam poważne wątpliwości czy przypadłoby do gustu detektywowi. Ale czy muszę dodawać, że piwo można nabyć w zestawie z bardzo szykownym kuflem z jedynym słusznym motywem wąsów?


niedziela, 16 września 2018

2 lata Kuchni Poirot i rozwiązanie konkursu

Wczoraj blog oficjalnie skończył dwa lata i jako dwulatek może potwierdzić - miłośników najbardziej genialnego z detektywów, niezrównanego Hercule Poirot z każdym rokiem jest coraz więcej i więcej. Wznieśmy więc toast (obowiązkowo jego ulubioną tisane) za małe szare komórki oraz za przemiłe zwyciężczynie konkursów urodzinowego tygodnia!

 

Przede wszystkim pragnę bardzo serdecznie podziękować wszystkim osobom, które wzięły udział w konkursie i podzieliły się arcyciekawymi przemyśleniami na temat Małego Belga, a także wszystkim czytelnikom Kuchni Poirot. 
Wybór najciekawszej odpowiedzi nie był łatwy, zwłaszcza, że każda z nich tak cudownie opisywała, to co sama uwielbiam w Najsłynniejszym Belgijskim Detektywie.
Ponieważ jakaś decyzja zapaść musiała, zdecydowałam się nagrodzić dwie z Pań:

Pani Marlena Łozińska otrzymuje książkę Martina Fido Świat Agathy Christie

Pani Agnieszka Wójcik otrzymuje książkę Agathy Christie Nemezis


Gratuluję Zwyciężczyniom i proszę o przesłanie adresów do wysyłki na email: kuchniapoirot@gmail.com
 

czwartek, 13 września 2018

Urodzinowy konkurs: Hercule nr 2

Urodzinowy tydzień w pełni - czas na kolejny konkurs. Po Poirotowej zagadce czas na coś zupełnie innego - zwycięzca zaś otrzyma nowy egzemplarz książki - albumu Martina Fido Świat Agaty Christie. Zapraszam!

 Wystarczy do soboty 15 września 2018 r. napisać w komentarzach pod tym postem (lub pod postem na FB) za co najbardziej lubicie Poirota, proste i przyjemne zadanie, które żadnemu miłośnikowi Detektywa nie sprawi żadnych trudności. A jeśli o wiele bardziej wolicie Pannę Marple lub innych detektywów Christie, chętnie posłucham czemu Mały Belg nie przysporzył sobie waszej sympatii.
Najlepsza odpowiedź zostanie nagrodzona książką, wyniki zaś już w niedzielę 16 września :)

 

poniedziałek, 10 września 2018

Urodzinowy tydzień i Konkurs

Urodzinowy tydzień na blogu Kuchnia Poirot należy uznać za rozpoczęty: już w sobotę 15.09.18 nie tylko obchodzić będziemy urodziny Królowej Kryminału, ale też dwa lata Kuchni Poirot. Z tej okazji pojawią się rozmaite atrakcje i oczywiście nie zabraknie konkursów.

Czas na pierwszy z nich!!!

 
Zdjęcie ze strony: pinterest.com

KONKURS HERCULE NR 1

Zasady konkursu są niesamowicie proste - wystarczy zgadnąć z jakiej książki Agathy Christie pochodzi podany niżej fragment. Osoba, która pierwsza odgadnie i poda prawidłową odpowiedź w komentarzu poniżej, otrzyma pocztą nowy egzemplarz tego właśnie kryminału :) 

" - Czy pan wie, co to jest przyjęcie w wieczór Halloween? - spytała Pani Olivier.  - Wiem, co to jest Halloween - odpowiedział Poirot. - 31 października, wiedźmy latają na miotłach - dodał, mrugnąwszy filuternie. - Były i miotły - odparła pisarka. - Dawano za nie nagrody. - Nagrody? - Tak, za najpiękniej udekorowaną. Poirot spojrzał z powątpiewaniem."

POWODZENIA!

KONKURS ROZSTRZYGNIĘTY! Serdeczne gratulację dla Pani, która błyskawicznie podała prawidłową odpowiedź - to oczywiście Wigilia Wszystkich Świętych :)

piątek, 24 marca 2017

Świadek oskarżenia (mini-serial) 2016 - recenzja

  Niedawno BBC potwierdziło, że miłośnicy Królowej Kryminału co roku będą dostawać swoją telewizyjną Christie for Christmas.  

W 2015 uraczono nas adaptacją Dziesięciu murzynków, a w następne święta czeka Próba niewinności. Boże narodzenie anno 2016 należało zaś do kontrowersyjnego Świadka oskarżenia i pewne jest, że większość widzów nie prędko zapomni o seansie.

 

Świadek oskarżenia, pierwotnie opowiadanie z lat 20-tych¹, zostało przerobione przez samą Christie na sztukę teatralną po raz pierwszy wystawioną w 1953 roku. 

Emily French, bogata, starsza dama, zostaje brutalnie zamordowana we własnym domu, głównym podejrzanym jest jej młodszy kochanek (eufemistycznie określany jako przyjaciel) Leonard Vole.  Alibi Vole'a opiera się głównie na zeznaniach jego żony/towarzyszki Romaine (w sztuce Christine) - tajemniczej, chłodnej cudzoziemki. Ale jej intencje, odkąd dowiaduje się co łączyło Leonarda z zamordowaną, nie są do końca jasne... 

 

Andrea Riseborough jako Romaine. Zdjęcie ze strony http://www.telegraph.co.uk/

 

Za kamerą brytyjski reżyser Julian Jarrold, znany z kilku bardzo dobrych filmów TV - głównie biografii ( Worried About the Boy o Boyu George'u, The Girl o trudnej relacji Alfreda Hitchocka i Tippi Hedren, Appropriate Adult o parze seryjnych morderców) i kilku gorszych filmów, które gościły w kinach (Becoming Jane, Brideshead Revisited i The Royal Night Out). 

Scenarzystką jest Sarah Phelps, która sprawdziła się już w  adaptacji I nie było już nikogo. W obsadzie może nie wielkie gwiazdy, ale znajome nazwiska - Toby Jones, Kim Cantrall, Monica Dolan, Andrea Riseborough.

Dwuczęściowej produkcji BBC zdecydowanie bliżej do oryginalnego opowiadania niż do sztuki (zekranizowanej wspaniale przez Billy'ego Wildera w 1957) - brak tu czołowej postaci dochodzącego do siebie po wylewie obrońcy i towarzyszącej mu pielęgniarki, zaskakujący finał pozbawiony jest moralizatorskiej wstawki, akcja zaś zamiast po II Wojnie Światowej rozgrywa się we wczesnych latach 20 - tych. 
Podobnie jak w I nie było już nikogo tak i tutaj słowem-kluczem na który postawiła Sarah Phelps jest zeitgeist - duch epoki. 

W I nie było już nikogo dramat uwięzionych na wyspie i walczących o przeżycie ludzi osadzony był w kontekście rychłego wybuchu II Wojny Światowej, co dodawało całości lekko apokaliptycznego posmaku.

W Świadku oskarżenia historia jeszcze bardziej daję się we znaki - 5 lat po zakończeniu Wielkiej Wojny, która wstrząsnęła niejednym pokoleniem,  Londyn (ponury jak w mało której adaptacji) jest pełen bezrobotnych weteranów tzw. "niepotrzebnych ludzi" w różnym wieku. 
Należy też do nich Leonard Vole (zagrany ujmująco przez stosunkowo nieznanego Billy'ego Howle'a) regularnie wyrzucany z mniej lub bardziej upokarzających posad. Jego towarzyszka, aktorka kabaretowa Romaine w wojnie straciła wszystkich, a jako Austriaczka w ksenofobicznej i pamiętającej o wojennych urazach Anglii traktowana jest okropnie. 
Skutki wojny boleśnie odczuwa też druga para, wydawałoby się nie mająca nic wspólnego z Vole'ami - szarzy przedstawiciele klasa średniej - wiecznie kaszlący adwokat Mayhew i jego milcząca żona.
Jedynie znudzona pieniędzmi, starzejąca się Wielka Dama (w tej roli Kim "Sex in the City" Cantrall) prowadzi pod okiem czułej i zaborczej pokojówki Janet (Monica Dolan) stosunkowo beztroski i nie zmieniony przez wojnę żywot, ale jak wiemy żywot ów już wkrótce przestanie jej ciążyć.

Kim Cantrall jako Emily French i Billy Howle jako Leonard Vole. Zdjęcie ze strony https://www.thesun.co.uk


Kreacje aktorskie w większości są fantastyczne - Toby Jones, który już raz genialnie zagrał u Jarrolda w The Girl, daje rewelacyjny popis jako dręczony tęsknotą i poczuciem winy Mayhew. Chłopięcy Leonard Vole w wykonaniu Billy'ego Howle'a to jednocześnie młody drapieżca (który nie waha się pasożytować na kobiecie), ale też wcielona niewinność (jest zupełnie inny od grających go poprzedników Tyrone Powersa i Beau Bridgesa)
Występująca jako żona Mayhew Hayley Carmichael  daje występ dyskretny, ale w jej cichości i zwyczajności jest coś porażającego, duże pole do popisu ma też Monika Dolan w rozszerzonej roli pokojówki Janet. Dolan, również aktorka Jarrolda, świetnie wypada w rolach skrzywionych psychicznie, lekko strasznych kobiet na krawędzi obłędu. 
I trzeba obiektywnie przyznać, że epizodyczna rola Kim Cantrall nie odstaje poziomem od pozostałych kreacji - jej bogata, neurotyczna bohaterka ani razu nie ociera się o śmieszność. Cantrall nie szarżuje, a melancholijny smutek w jaki wyposaża panią French dobrze współgra z niebezpieczną zaborczością Janet. 

Jarrold i Phelps wykonali niezłą robotę. Umiejętnć kreowania odpowiedniej atmosfery, oko do detali i zamiłowanie do kameralnych dramatów Jarrolda sprawdza się tu bardzo dobrze. Phelps zaś nie sposób odmówić ambitnego i świeżego spojrzenia na fabułę. Tylko, jak mam wrażenie, w swojej adaptacji za bardzo odeszła od klasycznej formuły kryminału. Ale o tym za chwilę. 
Najpierw problem Andrei Riseborough.


Świadek oskarżenia jest tak naprawdę sztuką jednego aktora. Morderstwo, uwięzienie Vole'a, śledztwo - wszystko to jest interesujące, ale całość pomyślana jest tak by widza obchodziła głównie pełna sprzeczności, charyzmatyczna Romaine.
Czy to zimna femme fatale i wyrachowana kłamczucha czy może jednak oddana żona? Jakie tak naprawdę są jej intencje? Jest manipulatorką czy manipulowaną? 
Jej osobowość skrzy się dziesiątkami rozmaitych odcieni i suspens całej sztuki, opiera się głównie na tej postaci. Przyjęło się, że rolę obsadza się gwiazdą o ustalonej renomie - Romaine grały Marlene Dietrich i Diana Rigg, . 
Jarrold i Phelps postanowili odmłodzić parę Vole'ów by ustawić ich w ciekawej kontrze do małżeństwa Mayhew, ale czemu stanęło akurat na Andrei Risebroough? 
Pomijając epizod w oskarowym Birdmanie, aktorka miała dotychczas okazje prezentować się głównie w filmach klasy B jak W.E w reżyserii Madonny czy thriller Kryptonim Shadow Dancer. I niestety zarówno na tle swoich  poprzedniczek jak i pozostałych aktorów z planu wypada co najmniej słabo. Stara się być intrygująca, stara się przerażać, ale no właśnie - stara się. Obojętnie czy śpiewa melancholijną piosenkę w kabarecie czy akurat zwodzi aparat sprawiedliwości, rezultat jest tak samo nieciekawy. 

Toby Jones jako cierpiący Mayhew i Hayley Carmichael jako jego żona. Zdjęcie ze strony www.thesun.com


I zmiany w fabule. U Agathy Christie dramat ludzki jak wiadomo występuję bardzo, bardzo często, ale  sądząc po ostatnich adaptacjach - współczesny widz oczekuje więcej niż li i jedynie morderstwo i związany z nim przekrój emocji. W Świadku oskarżenia poza nadprogramowym i raczej niepotrzebnym epatowaniem makabrą (vide scena z kotem) mamy też prawdziwy kryzys egzystencjalny, który dotyka praktycznie każdego z bohaterów, a najbardziej adwokata Mayhew. Mayhew i jego nieszczęścia, poczucie winy, rozliczne upokorzenia, utrata złudzeń i lawina wyrzutów sumienia to tak naprawdę główni bohaterowie filmu. Wątek kryminalny i cały suspens otrzymujemy niejako przy okazji, to prawie wątek poboczny, kolejne z nieszczęść adwokata
Kiedy ujawnia się niezbędne w każdym whodunnit rozwiązanie zagadki, nie jesteśmy nawet w połowie tak poruszeni  jak podczas finałowej sceny z żoną, w której Mayhew pozbywa się ostatnich złudzeń co do swojego małżeństwa. Więc bardziej telewizyjny dramat, a mniej trzymający w napięciu kryminał. Ponura wiwisekcja żywota a la Ingmar Bergman zastąpiła suspens Hitchcocka.  
Jestem osobiście przerażona tym przesunięciem akcentów i boję się co w takim razie czeka nas w Próbie niewinności

¹Opowiadanie zostało wydane w tomie The Hound of Death (u nas jako Świadek oskarżenia) w 1933 roku.

czwartek, 15 września 2016

15.09 - Urodziny Agathy Christie



Urodziny Królowej Kryminału to chyba najlepszy czas na rozpoczęcie mojej kulinarnej przygody z Herculesem Poirot i jego kubkami smakowymi. 
Co tu dużo mówić, kryminały Agathy uwielbiam od 9 roku życia, gotować lubię, a w książkach zawsze interesują mnie wzmianki o kulinarnych preferencjach bohaterów. 
W Kuchni Poirot zamierzam przyrządzać ulubione potrawy belgijskiego detektywa, Panny Marple czy samej Agathy Christie i po prostu zagłębić się w ten urokliwy (choć jak wiadomo nie do końca bezpieczny) angielski klimat.



Wspaniałe zdjęcie Hercule'a z rewelacyjnej strony http://poirotchronology.blogspot.com