Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agatha christie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agatha christie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 października 2019

Wielka piątka: 5 kryminałów Agathy Christie na jesień

 

Jesień - pora tweedów, polowań, spacerów po sadzie i grania w Cluedo przy kominku. Poirot już wyciągnął najcieplejsze płaszcze, a Panna Marple kończy doglądać ostatnich jesiennych kwiatów. Czyli jednym słowem - IDEALNA pora na dobry kryminał. Choć z drugiej strony jak wiadomo dla prawdziwego miłośnika Christie KAŻDA pora roku jest tą najlepszą. Tylko, że jesień, angielska prowincja i porządne morderstwo razem brzmią szalenie, szalenie kusząco. Oto moje typy:     

 

1. Morderstwo odbędzie się...(A Murder is Announced), 1950 r.


Wersja z 1985 r. Zdjęcie ze strony pbs.org

 Październik, prowincjonalne miasteczko Little Paddocks. W lokalnej gazecie pojawia się ogłoszenie: "Morderstwo odbędzie się... Osobne zaproszenia nie będą rozsyłane". I oczywiście gdy żądni rozrywek mieszkańcy zbiorą się w rustykalnym salonie rezydencji Panny Blacklock gasną wszystkie światła i ...
Morderstwo odbędzie się to zdecydowanie jedna z najlepszych spraw Panny Marple - intryga jest iście szatańska, ale to atmosfera jesieni na angielskiej wsi - ogrodów podupadających dworów pełnych marcinków i chryzantem, herbaciarni gdzie plotkują stare panny i salonowych rozrywek podupadłej, skrywającej niejedną tajemnicę klasy średniej czyni Morderstwo... tak wyjątkowym.
Jeśli chodzi o ekranizacje - zarówno wersja z Joan Hickson z 1985 roku jak i ta z Geraldine McEwan z roku 2005 należą do ścisłej czołówki najlepszych telewizyjnych Christie.


2. Wigilia Wszystkich Świętych (Hallowe'en Party), 1969 r.


Zdjęcie ze strony: investigatingpoirot.blogspot.com

Przyjaciółka Poirota i znana autorka kryminałów Ariadna Oliver ma wybitnego pecha do znajdowania  trupów. Niewinne przyjęcie dla dzieci z okazji Halloween kończy się makabrycznie i potrzebna jest interwencja Małego Belga by wyjaśnić śmierć pewnej nieznośnej dziewczynki.

Wigilia Wszystkich Świętych należy do  późniejszych książek Christie i nie tylko cechuje ją ponura, przesiąknięta niepokojem atmosfera, ale niestety również słabsza, w porównaniu z jej wcześniejszymi dziełami, intryga. Pewne wątki są niespójne, nie wszystkie pomysły do końca udane, ale mimo wszystko w mało którym kryminale znajdziemy tak pełną detali, wciągającą Halloweenową atmosferę. Telewizyjna wersja z 2010 roku z niezrównanym Davidem Suchetem trzyma poziom i jest świetną propozycją na jesienny wieczór.


3. Rosemary znaczy pamięć (Remembered Death/Sparkling Cyanide),  1945 r.

 W pełen zadumy i wspomnień klimat Święta Zmarłych wpisuje się z kolei ten mniej znany (detektywem, jeśli można tak określić jego rolę, jest tutaj przyjaciel Poirota z Kart na stół i Śmierci na Nilu Pułkownik Race) kryminał Agathy Christie. Rosemary znaczy pamięć to elegancka historia, bohaterami są ludzie z towarzystwa na których rok wcześniej spadła niespodziewana (i dość spektakularna) śmierć pięknej Rosemary. Wspominają ją siostra, mąż, kochankowie i zazdrosne kobiety, zachodzi też podejrzenie, że jej śmierć podczas uroczystej kolacji nie była samobójstwem.  Mąż próbuje rozwiązać tą sprawę ponownie inscenizując przyjęcie, które zakończyło się tragedią i znów dochodzi do morderstwa...

Utrzymana trochę w klimacie 5 małych świnek książka dobitnie pokazuje talent Agathy Christie do prozy obyczajowej, a przy tym zagadka kryminalna wypada tu naprawdę ciekawie. Uważnym miłośnikom Poirota może kojarzyć się trochę z opowiadaniem z nim zatytułowanym Żółty Irys ( z tomu Detektywi w służbie miłości) - i słusznie, to trochę zmodyfikowana, rozszerzona wersja.


4. Tajemnica Bladego Konia (The Pale Horse), 1961 r. 


Julie McKenzie jako Panna Marple w Tajemnicy Bladego Konia. Zdjęcie ze strony:pinterest.com

Czy to możliwe, że na angielskiej idyllicznej wsi mieszkają czarownice? Pisarz Mark Easterbrook będzie miał okazję przekonać się o tym osobiście, podobnie jak o istnieniu pewnej nietypowej organizacji. Wszystko okraszone urokiem jesiennej prowincji, angielskiego folkloru i nawiązaniami do Szekspira.
Tajemnica Bladego Konia  to zdecydowanie jedna z najlepszych książek Agathy Christie z lat 60-tych. Pełna humoru, ale także miejscami autentycznie przerażająca. Pisarka już w zbiorze Świadek oskarżenia udowodniła, że pisanie historii o duchach wychodzi jej świetnie, a Tajemnica bladego konia zdecydowanie to potwierdza. Książka została dotychczas zaadaptowana na mały ekran dwa razy (trzecią wersję szykuje o zgrozo BBC wraz z ulubioną scenarzystką Świadka oskarżenia, Próby niewinności i ABC Sarą Phelps): raz w uwspółcześnionej wersji w 1996 roku, raz w ramach serii z Panną Marple (która oczywiście w książce nie występuje).

5. Pani McGinty nie żyje ( Mrs McGinty's Dead), 1952 r.


Zdjęcie ze strony:pinterest.com

Zagadkowe morderstwo sprzed lat, problemy Ariadny Oliver z teatralną wersją jej fińskiego detektywa i Poirot na gościnnych występach na zapadłej angielskiej wsi - prawdopodobnie nie ma lepszego kryminału do czytania wśród domowych wygód niż zabawnie opisane perypetie Hercule'a z niezbyt cywilizowaną prowincją. Pani McGinty nie żyje pozostaje jednym z bardziej makabrycznych kryminałów Christie, a niezbyt budujący obraz małej społeczności jaki przedstawia dodaje mu ponurego uroku.
Intryga spodobała się w filmowym świecie na tyle, że pierwsza adaptacja pojawiła się w ramach serii z Margaret Rutherford jako Panną Marple! Murder Most Foul z 1964 roku bierze z książki jedynie zarys fabuły, dodaje za to dużo gagów i nie do końca trafionych wątków. Wersja z Poirotem (oczywiście w tej roli David Suchet) pojawiła się w 2008 roku. 


Panna Marple zamiast Poirota. Zdjęcie ze strony: collector.com


poniedziałek, 10 września 2018

Urodzinowy tydzień i Konkurs

Urodzinowy tydzień na blogu Kuchnia Poirot należy uznać za rozpoczęty: już w sobotę 15.09.18 nie tylko obchodzić będziemy urodziny Królowej Kryminału, ale też dwa lata Kuchni Poirot. Z tej okazji pojawią się rozmaite atrakcje i oczywiście nie zabraknie konkursów.

Czas na pierwszy z nich!!!

 
Zdjęcie ze strony: pinterest.com

KONKURS HERCULE NR 1

Zasady konkursu są niesamowicie proste - wystarczy zgadnąć z jakiej książki Agathy Christie pochodzi podany niżej fragment. Osoba, która pierwsza odgadnie i poda prawidłową odpowiedź w komentarzu poniżej, otrzyma pocztą nowy egzemplarz tego właśnie kryminału :) 

" - Czy pan wie, co to jest przyjęcie w wieczór Halloween? - spytała Pani Olivier.  - Wiem, co to jest Halloween - odpowiedział Poirot. - 31 października, wiedźmy latają na miotłach - dodał, mrugnąwszy filuternie. - Były i miotły - odparła pisarka. - Dawano za nie nagrody. - Nagrody? - Tak, za najpiękniej udekorowaną. Poirot spojrzał z powątpiewaniem."

POWODZENIA!

KONKURS ROZSTRZYGNIĘTY! Serdeczne gratulację dla Pani, która błyskawicznie podała prawidłową odpowiedź - to oczywiście Wigilia Wszystkich Świętych :)

niedziela, 17 grudnia 2017

Poradnik dla początkujących: mój pierwszy kryminał Agathy Christie. Od czego zacząć?

Moim pierwszym kryminałem Agathy Christie było A.B.C. - miałam 11 lat i śmiertelnie nudziłam się podczas wakacyjnej podróży samochodem. W końcu na którejś ze stacji benzynowych, Ciocia - sama wielka miłośniczka Christie, zlitowała się nade mną i kupiła A.B.C. w wydaniu Hachette. Nuda na czas podróży została zażegnana, a fundamenty pod wieloletnią miłość do angielskich kryminałów zostały podłożone. Dziś myślę, że miałam dużo szczęścia trafiając właśnie na A.B.C - znakomita intryga, jak zawsze zabawna narracja Hastingsa, Poirot i jego szare komórki w rewelacyjnej formie. 
Bo nawet najwierniejszym czytelnikom wiadomo, że Królowa Kryminału ze 108 pozycjami na koncie miewała książki lepsze i gorsze. Więc co wybrać stojąc przed gigantycznym wyborem w księgarni czy bibliotece? Oto najlepsze typy w swoich kategoriach. Dobierz coś dla siebie i gwarantuję, że zostaniesz następnym wielkim fanem Agathy.


Kącik Christiefila - brakuje tylko Samotnego domu, który kiedyś nieopatrznie komuś pożyczyłam.

1.Książka czy opowiadania?

Niezależnie od tego czy w świecie Christie jesteś absolutnie początkujący czy masz już za sobą kilka najbardziej znanych pozycji (Morderstwo w Orient Expressie, Śmierć na Nilu czy Dziesięciu murzynków) najpierw czeka ważna decyzja: wolisz konkretny posiłek czyli pełno stronicowy kryminał czy wybór przystawek - któryś z tomów opowiadań? 
Jeśli konkretny posiłek to zapraszam do punktu 3. A jeśli opowiadania - już służę pomocą. W Polsce dotychczas wydano 15 zbiorów opowiadań Christie. Cztery zawierają historie wyłącznie z Herculem - Poirot prowadzi śledztwo, Morderstwo w zaułku, Wczesne sprawy Poirota i Dwanaście prac Herkulesa, w Trzynastu zagadkach króluje Panna Marple, w Śledztwie na cztery ręce Tommy i Tuppence Beresford, a Tajemniczy Pan Quin i Parker Pyne prowadzi śledztwo poświęcone są mniej znanym detektywom Agathy. Pozostałe stanowią kompilacje różnych rodzajów opowiadań (bo zdarzają się nie tylko o tematyce kryminalnej ale też obyczajowej i sensacyjnej - np w Dopóki starczy światła. Z kolei w zbiorach Świadek oskarżenia i Tajemnica Lorda Listerdale'a nie mamy do czynienia z żadnym ze znanych detektywów Christie. Świadek oskarżenia jest dobrym wyborem gdy lubisz opowieści o duchach i niepokojące gotyckie powieści,  Tajemnica Lorda Listerdale'a to bardziej przygodowe humoreski. Od czego najlepiej zacząć?


Coś z Herculem - Poirot prowadzi śledztwo (Poirot Investigates) 1924 r.
Niewielki zbiór 11 opowiadań z Poirotem i nieodłącznym Hastingsem. Wspaniała rzecz na poznanie szarych komórek Detektywa i zaostrzenie apetytu przed którąś z jego wielkich spraw. Przyjaciele odzyskują rodowe klejnoty, szukają zaginionego premiera, wybierają się w podróż do Egiptu i oczywiście rozwiązują kilka pomysłowych morderstw. Jeśli po Poirot prowadzi śledztwo pozostaje niedosyt to polecam większe kompendium jego spraw czyli zbiór Wczesne sprawy Poirota.

Coś z Panną Marple - Trzynaście zagadek (The Thirteen Problems) 1932 r.
 Trzynaście spraw, które przybliżają wspaniałą postać Panny Marple - uroczej starej Panny z miasteczka St. Mary Mead, to o wiele lepszy wybór niż męczona w szkołach Śmiertelna klątwa. Koncept jest intrygujący - podczas dwóch towarzyskich spotkań każdy z gości po kolei opowiada nierozwiązaną kryminalną historię, a reszta próbuje przedstawić rozwiązanie - są więc kradzieże, tajemnicze otrucia, ukryte skarby i zaginięcia. Choć towarzystwo jest doborowe (autor kryminałów, wzięty prawnik, inspektor Scotland Yardu) to oczywiście Panna Marple wykaże się największą przenikliwością.

Rozmaitości - Detektywi w służbie miłości (Problem at Pollensa Bay and Other Stories)
Coś dla niezdecydowanych czyli trochę Poirota (Hercule w nocnym klubie - Żółty irys), trochę Parkera Pyne'a (Pyne na Majorce!), trochę duetu Pan Satterthwaite/Harley Quin i dodatkowo dwa psychologiczne opowiadania - Kwiat Magnolii i Najukochańszy pies.


2. Pamiętaj o Mary Westmacott i Charlesie Osborne.

Warto pamiętać, że Agatha pisała nie tylko kryminały i zdarzyło jej się też popełnić kilka powieści obyczajowych. Pisała je pod pseudonimem Mary Westmacott, ale usłużni wydawcy (zwłaszcza w starszych wersjach) uprzejmie informują że mamy tu do czynienia z książką Królowej Kryminału. Jeśli chcemy uniknąć rozczarowania nieznaną Agathą, która okaże się nie być kryminałem warto zapamiętać te 6 tytułów: Brzemię, Chleb olbrzyma (Cena geniuszu), Córeczka (Córka jest córką), Róża i cis, Niedokończony portret, Samotna wiosną (W samotności).

Inna sprawa z niejakim Charlesem Osbornem - pamiętam moje rozczarowanie gdy kupiłam Czarną kawę wydawnictwa Prószyński  z nazwiskiem Christie na okładce i czytając czułam, że coś jest bardzo nie tak. Dziwny bezosobowy język, styl jakby nie Christie, o co chodzi? Dopiero na stronie tytułowej, którą w ferworze czytania pominęłam widniało paskudne: zaadaptowane przez Charlesa Osborne'a. Osborne w latach 90-tych przerobił 3 sztuki teatralne Agathy na książki: Czarną kawę z Poirotem, Nieoczekiwanego gościa i Pajęczynę. Radzę omijać je szerokim łukiem, chyba, że mamy ochotę dowiedzieć się co nieco o teatralnych zagadkach jakie konstruowała Królowa Kryminału.


3. Kolejna decyzja: czyli na co tak naprawdę masz ochotę?

Standardowy wybór między Panną Marple a Poirotem w kolejnym punkcie, a teraz warto skupić się na tym co najchętniej chcemy przeczytać: kryminał czy może lekką powieść przygodową? Sensację ze szpiegowskimi klimatami czy poszukiwanie skarbów z wątkiem romansowym? A jeśli mówimy o kryminałach to klasyczny whodunit w wiejskiej rezydencji, rodzinny dramat z krwawą zbrodnią w tle, morderstwo w egzotycznych krajach czy coś jeszcze innego? Na każdy nastrój znajdzie się coś rewelacyjnego:

Jeśli masz ochotę na klasyczny kryminał w wiejskiej rezydencji:
Po pogrzebie (After the Funeral) 1953 r.
Gdy umiera spadkobierca wiekowej rezydencji Enderby Hall, jedna z zebranych na pogrzebie osób twierdzi, że został zamordowany i niedługo potem sama staje się ofiarą krwawego morderstwa. To tylko wstęp do jednej z najbardziej diabelskich intryg Christie, w których Hercule ma rzeczywiście masę roboty, a mroczna rezydencja i zebrani w niej chciwi spadkobiercy to prawdziwa klasyka gatunku.

Jeśli masz ochotę na rodzinny dramat:
Dom zbrodni (Crooked House) 1949 r.
Dom zbrodni to jeden z osobistych faworytów samej Christie. Otrucie patriarchy rodu, galeria niesympatycznych postaci, ich toksyczne relacje, gęsta atmosfera niczym z dramatów Tennesse Williamsa i rozwiązanie do dziś zwalające z nóg. Nie pojawia się żaden ze znanych detektywów, ale całości wychodzi to na dobre - Panna Marple czy Poirot tylko osłabili by defetystyczną wymowę tej mrożącej krew w żyłach historii.

Jeśli masz ochotę na uroki angielskiej prowincji:
Morderstwo odbędzie się (The Murder is Announced) 1950 r.
Panna Marple i jedna z jej najciekawszych spraw. W lokalnej gazecie prowincjonalnej Little Paddocks pojawia się specyficzne ogłoszenie: Morderstwo odbędzie się.. I oczywiście nikt nie jest szczególnie zdziwiony gdy rzeczywiście dochodzi do morderstwa. Niewielka grono podejrzanych, stare tajemnice, jesień na angielskiej wsi i świetnie oddany klimat powojennych lat - czasów wiecznych niedoborów i rozwoju czarnego rynku.

Jesli masz ochotę na  morderstwo w ciepłych krajach:
Morderstwo w Mezopotamii (Murder in Mesopotamia) 1936 r.
Morderstwo w Mezopotamii to prawdziwa gratka: egzotyczne otoczenie, zabawna narracja pewnej prostodusznej pielęgniarki i Hercule na gościnnych występach w obozie archeologów na terenie dzisiejszego Iraku. Dodatkowo mnóstwo smaczków autobiograficznych - opisywany obóz archeologów silnie zainspirowały prawdziwe wykopaliska słynnego Leonarda Wooleya z którym współpracował mąż Agathy archeolog Max Mallowan.

Jeśli masz ochotę na szpiegowskie historię:
N czy M? (N or M?) 1941 r.
Początki II Wojny Światowej i Tommy i Tuppence - znana para małżonków/detektywów  na tropie niemieckich szpiegów. Trochę parodia gatunku, trochę pełna nietypowych pomysłów szalona łamigłówka osadzona w nadmorskim kurorcie.

Jeśli masz ochotę na przygodę:
Dlaczego nie Evans? (Why Didn't They Ask Evans?) 1934 r.
Tytuł to tajemnicze "ostatnie zdanie nieboszczyka" - sympatyczni młodzi bohaterowie Bobby i arystokratka Lady Frankie sporo się natrudzą by dowiedzieć się kim jest tytułowy Evans i rozwiązać zagadki kilku podejrzanych zgonów. To jedna z najbardziej przewrotnych i zabawnych książek Królowej Kryminału

Jeśli masz ochotę na zbrodnię w pociągu:
4.50 z Paddington (4.50 from Paddington) 1934 r.
4.50 z Paddington niestety nie jest aż tak znaną pozycją jak Morderstwo w Orient Expressie, a szkoda, bo zasługuje na równie wielką uwagę. Pewna starsza pani jadąc w odwiedziny do przyjaciółki w St Mary Mead zostaje świadkiem morderstwa popełnionego w jadącym obok pociągu. Ponieważ ciała brak nikt nie chce jej uwierzyć. Na szczęście przyjaciółka z St Mary Mead to nikt inny jak Panna Marple - tak zaczyna się wciągająca historia ekscentrycznej rodziny i tajemniczych zwłok.




4.  Poirot czy Panna Marple? A może ktoś inny?

Zarówno Panna Marple jak i Hercule nie mogą narzekać na brak naprawdę oddanych wielbicieli, ale spory które z nich jest lepszym detektywem są równie bezsensowne jak te wybieranie między Poirotem i Holmesem - chyba  w sercu każdego miłośnika kryminałów znajdzie się dość miejsca dla obojga. Podaję wzorcowe kryminały na pierwszy kęs, zawsze można też zacząć chronologicznie (pierwszy Poirot to Tajemnicza historia w Styles, pierwszy kryminał z Panną Marple to Morderstwo na plebanii). Jedyne czego radzę się wystrzegać to oczywiście Kurtyny (ostatnia sprawa Poirota - warto się dobrze z nim zapoznać przed przeczytaniem) i kilku tytułów Christie z ostatniej dekady twórczości, które niestety nie są aż tak dobre jak poprzednicy - Wigilia wszystkich świętych, Przyjdź i zgiń czy Nemezis.
 

Poirot na początek:
Samotny dom (Peril at End House) 1932 r.
Wzorcowy kryminał z najsłynniejszym belgijskim Detektywem - Hastings-narrator, Poirot na wakacjach (rodzinne strony pisarki: hrabstwo Devon!), uczciwie podane tropy i zaskakujący finał. Po Samotnym domu ciężko nie zakochać się w Małym Belgu.

Panna Marple na początek:
Kieszeń pełna żyta (A Pocket Full of Rye) 1953 r.
Makabryczne morderstwa inspirowane dziecięcą rymowanką i poczciwa Panna Marple w roli mścicielki (jedną z ofiar była jej dawna służąca). Jest stara rezydencja, elementy satyry na nowobogackich, historia miłosna i błyskotliwe dedukcje uroczej starej panny.


Tommy i Tuppence na początek:
 
Śledztwo na cztery ręce (Partners in Crime) 1929 r. 
Londyn szalonych lat 20-tych i małżeństwo detektywów-amatorów, które w każdym z opowiadań parodiuje/inspiruje się innymi bohaterami literatury kryminalnej. Jest więc Ksiądz Brown Chestertona, Holmes i Watson, mój ulubiony Roger Sherringham Anthony'ego Berkleya czy nawet prawdziwa autoparodia: Poirot i Hastings! Śledztwo skrzy się humorem jak najlepszy szampan, a małżeńskie przekomarzanki głównych bohaterów przypominają najlepsze screwball comedy z lat 30-tych. 

Nadinspektor Battle na początek: 
Godzina zero (Towards Zero) 1944 r.
Godzina zero rozpoczyna się bardzo mocnym (niczym u Hitchcocka) akcentem: sceną w której morderca sporządza plan szatańskiej zbrodni. Potem napięcie już tylko rośnie. Nic nie jest tu takim jak się wydaje i obok Domu zbrodni to jeden z najbardziej dopracowanych psychologicznie i ponurych kryminałów Agathy. To zdecydowanie dobry wybór dla osób, którym kryminały Christie kojarzą się ze ździebko staromodną rozrywką - nic bardziej mylnego, świetnie skonstruowana Godzina zero w ogóle się nie zestarzała, a wydana dziś jako nowość z miejsca stałaby się hitem.
 

 5. A może Autobiografia?

Wielu miłośników twórczości Christie uważa Autobiografię za jej najlepsze dzieło i z pewnością ciekawym doświadczeniem będzie poznanie najpierw Autorki, a dopiero potem jej kryminałów. Mało który z pisarzy miał aż tak pasjonujące życie - Agatha ze swadą opisuje swoje edwardiańskie dzieciństwo i młodość przypadającą na ciężkie czasy I Wojny Światowej, szalone lata 20-te i przemiany obyczajowe oraz trudne chwile II Wojny. To też kronika nieskończenie fascynujących podróży i ciekawych ludzi jakich poznała na przestrzeni lat. Jest  w tej książce coś chwytającego za serce i utwierdzającego w przekonaniu jak bardzo nietuzinkową, a przy tym zwyczajnie dobrą osobą była Królowa Kryminałów.


Zdjęcie ze strony: luxuryistanbul.com


poniedziałek, 16 października 2017

Podróże Agathy Christie - Madera

Madera. Dolina Zakonnic

"Dopiero pokusa zobaczenia Madery wywabiła mnie na górę. Poczułam w sercu nadzieję. Przecież mogę opuścić statek i zostać pokojówką. Byle tylko postawić stopę na suchym lądzie, (...) Około południa przybyliśmy do brzegów Madery. Ciągle byłam zbyt apatyczna, żeby zrobić choć parę kroków, ale z przyjemnością przyglądałam się handlarzom, którzy weszli na pokład i rozłożyli się ze swoimi towarami bezpośrednio na deskach. Sprzedawali też kwiaty. Zanurzyłam nos w ogromnym bukiecie słodkich, wilgotnych fiołków i zdecydowanie poczułam się lepiej."
                                        Mężczyzna w brązowym garniturze, Agatha Christie, Wyd. Hachette, tłum. Beata Długajczyk

 
Funchal. Ogrody w parku Santa Catarina i widok na port


Agatha Christie w praktyce nie spędziła na Maderze  ani chwili, jednakże ta czarująca wyspa na Atlantyku zajęła sporo miejsca w jej wyobraźnie. Na tyle dużo, że poświęciła jej wzmiankę w Autobiografii i w powieści Mężczyzna w brązowym garniturze, entuzjastycznie opisuje ją też w liście do matki. W 1922 roku Agatha wraz z mężem Archibaldem Christie i majorem Edwardem Belcherem udała się w prawdziwą podróż dookoła świata. Celem było zbieranie materiałów do Wystawy Imperium Brytyjskiego. Trasa obejmowała Południową Afrykę, Australię, Nową Zelandię, Hawaje i Kanadę i rozpoczęła się na pokładzie Kildonan Castle. Wszystko zapowiadało się znakomicie nim Agatha nie padła ofiarą choroby morskiej. W Autobiografii tak wspomina:

"Czułam się jak śmierć angielska, zresztą musiałam wyglądać jak śmierć angielska, bo pasażerka z sąsiedniej kajuty, raz i drugi rzuciwszy na mnie okiem zza otwartych drzwi, z dużym zaciekawieniem spytała stewardesę: - Czy ta pani z przeciwka już nie żyje? Któregoś wieczora odbyłam z Archiem poważną rozmowę. - Kiedy dopłyniemy na Maderę - oświadczyłam - oczywiście, jeżeli wcześniej nie umrę, to natychmiast schodzę z tego statku. - Och, wkrótce Ci się polepszy. - Nigdy mi się nie polepszy. Muszę się stąd wydostać. Muszę stanąć na suchym lądzie. - Nawet jeśli wysiądziesz na Maderze - zauważył - i tak jeszcze czeka Cię powrót do Anglii. - Niekoniecznie. Mogłabym tam osiąść. Znaleźć sobie pracę. - Jaką pracę? - zdziwił się Archie."
                              Autobiografia, Agatha Christie, Wyd. Hachette, tłum. Magdalena Kornikowska, Teresa Lachowska


 
Agatha na pokładzie statku Kildonan Castle. Zdjęcie ze strony pinterest


W liście do matki pisarka nie szczędzi zachwytów nad widzianą ze statku wyspą:

" Najdroższa Mamo, nie mogłam wysłać Ci zabawnego i radosnego listu z Madery, bo leżałam wykończona i bliska śmierci! Straszliwie się pochorowałam - morze było bardzo wzburzone i wszystkich dopadła choroba morska (...) Gdy dopłynęliśmy na Maderę, Archie wyciągnął mnie na pokład i nakarmił, podczas gdy ja byłam bliska łez, gdyż tak zachwyciło mnie piękno Madery! Nie miałam o tym pojęcia. Przypominała Kinder Scout pośrodku morza, z zielonymi wzgórzami, wąwozami i przycupniętymi na zboczach domami jak w Upper House czy raczej Dartmouth. Rzecz jasna, nie mogłam zejść na ląd, co było dla mnie pewnym rozczarowaniem."
 Moja podróż po Imperium, Agatha Christie, oprac. Mathew Prichard, Wyd. Dolnośląskie, tłum. Marta Kisiel-Małecka

Punkt widokowy (miradouro) w północnej części wyspy


Ale już po odpłynięciu z Madery Christie zaczyna czuć się coraz lepiej. Reszta jej wyprawy upłynie na paśmie przygód i przyjemności. Szczegóły można poznać nie tylko w Autobiografii ale i w  wydanej w 2015 roku Mojej podróży po Imprerium. Christie nie zawaha się użyć wspomnień i postaci  Majora Belchera w książce Mężczyzna w brązowym garniturze o której więcej pisałam tutaj.


Kościół Sao Bento w Ribeira Brava


Czy dzisiejsze Funchal różni się sporo od tego które ze statku podziwiała Królowa Kryminału? 
Z pewnością tak - hotelowe dzielnice, brzydka architektura i cała masa turystycznych pułapek. Ale z drugiej trony panuje to niezapomniana, kolonialna atmosfera wyspy na krańcu Europy i w wielu starych portugalskich willach czas jakby się zatrzymał. Starsi Anglicy w porze podwieczorku przesiadują przy herbacie i bułeczkach, poza utartymi szlakami czekają niesamowite widoki, a powietrze pachnie jedyną w swoim rodzaju mieszaniną morza i górskich ziół. I są oczywiście ogrody. Tak Madera jak przed laty słynie z kwiatów - strelicji, azalii, frangipani. Większość ogrodów jest darmowa i roi się od nich na całej wyspie - wiele można podziwiać w Funchal, jego położonej na wzniesieniu dzielnicy Monte i w Santanie.


Ogrody w Monte


Santana. Skansen i ogrody

 Kolejna rzecz, która może zainteresować miłośników Hercule'a wybierających się na Maderę to oczywiście słodkości. Oprócz portugalskich pasteis de nata (babeczek z ciasta francuskiego z budyniowym nadzieniem) wyspa słynie również z marakui (owoców pasji) i kasztanowych produktów (kasztanowe likiery, cukierki, wszelkiej maści wypieki). Świeżo wyciśnięty marakujowy sok, marakujowe ptysie, serniki czy kasztanowe ciastka to jedne z tych rzeczy, które po powrocie do domu powodują autentyczne rozmarzenie. A podczas wycieczki do malowniczej i wbrew pozorom nie tak walnie odwiedzanej Doliny Zakonnic naprawdę warto zamówić patelenkę pieczonych kasztanów - już obranych i solonych - zupełnie innych niż te coraz częściej sprzedawane u nas.


Pieczone kasztany - specjał w "kasztanowej" Dolinie Zakonnic

 Ja osobiście nie mogłam się powstrzymać przed tradycyjnym angielskim podwieczorkiem, którym z pewnością nie pogardziłaby Królowa Kryminału. Pulchniutkie sconesy z rodzynkami podane z bitą śmietaną, masłem i konfiturą to rzecz bardzo dobra, a smakowały jeszcze lepiej zjedzone w ogrodach hotelu Quinta de Monte z widokiem na Funchal. Poirot z pewnością zaaprobowałby takie dogadzanie sobie.

Angielski podwieczorek w Quinta de Monte

Panoramiczne ogrody hotelu Quinta de Monte. Widok na Funchal

Agatha Christie w późniejszych latach nie zdecydowała się na kolejne "podejście" do odwiedzenia Madery, ale zdecydowanie zrobił to za nią angielski pisarz Jim Williams. W jego wydanym w 2013 roku kryminale Tango in Madeira Christie pojawia się jako jedna z epizodycznych postaci wraz z pisarzem Georgem Bernardem Shaw. Akcja kryminału toczy się między innymi na pokładzie Kildonan Castle i w hotelu Reids Palace w Funchal. Nawet jeśli jest to niezbyt chwalebne żerowanie na popularnej Autorce w celu przyciągnięcia czytelnika - i tak chętnie poczytam o fikcyjnych perypetiach Christie na pięknej wyspie.




piątek, 24 marca 2017

Świadek oskarżenia (mini-serial) 2016 - recenzja

  Niedawno BBC potwierdziło, że miłośnicy Królowej Kryminału co roku będą dostawać swoją telewizyjną Christie for Christmas.  

W 2015 uraczono nas adaptacją Dziesięciu murzynków, a w następne święta czeka Próba niewinności. Boże narodzenie anno 2016 należało zaś do kontrowersyjnego Świadka oskarżenia i pewne jest, że większość widzów nie prędko zapomni o seansie.

 

Świadek oskarżenia, pierwotnie opowiadanie z lat 20-tych¹, zostało przerobione przez samą Christie na sztukę teatralną po raz pierwszy wystawioną w 1953 roku. 

Emily French, bogata, starsza dama, zostaje brutalnie zamordowana we własnym domu, głównym podejrzanym jest jej młodszy kochanek (eufemistycznie określany jako przyjaciel) Leonard Vole.  Alibi Vole'a opiera się głównie na zeznaniach jego żony/towarzyszki Romaine (w sztuce Christine) - tajemniczej, chłodnej cudzoziemki. Ale jej intencje, odkąd dowiaduje się co łączyło Leonarda z zamordowaną, nie są do końca jasne... 

 

Andrea Riseborough jako Romaine. Zdjęcie ze strony http://www.telegraph.co.uk/

 

Za kamerą brytyjski reżyser Julian Jarrold, znany z kilku bardzo dobrych filmów TV - głównie biografii ( Worried About the Boy o Boyu George'u, The Girl o trudnej relacji Alfreda Hitchocka i Tippi Hedren, Appropriate Adult o parze seryjnych morderców) i kilku gorszych filmów, które gościły w kinach (Becoming Jane, Brideshead Revisited i The Royal Night Out). 

Scenarzystką jest Sarah Phelps, która sprawdziła się już w  adaptacji I nie było już nikogo. W obsadzie może nie wielkie gwiazdy, ale znajome nazwiska - Toby Jones, Kim Cantrall, Monica Dolan, Andrea Riseborough.

Dwuczęściowej produkcji BBC zdecydowanie bliżej do oryginalnego opowiadania niż do sztuki (zekranizowanej wspaniale przez Billy'ego Wildera w 1957) - brak tu czołowej postaci dochodzącego do siebie po wylewie obrońcy i towarzyszącej mu pielęgniarki, zaskakujący finał pozbawiony jest moralizatorskiej wstawki, akcja zaś zamiast po II Wojnie Światowej rozgrywa się we wczesnych latach 20 - tych. 
Podobnie jak w I nie było już nikogo tak i tutaj słowem-kluczem na który postawiła Sarah Phelps jest zeitgeist - duch epoki. 

W I nie było już nikogo dramat uwięzionych na wyspie i walczących o przeżycie ludzi osadzony był w kontekście rychłego wybuchu II Wojny Światowej, co dodawało całości lekko apokaliptycznego posmaku.

W Świadku oskarżenia historia jeszcze bardziej daję się we znaki - 5 lat po zakończeniu Wielkiej Wojny, która wstrząsnęła niejednym pokoleniem,  Londyn (ponury jak w mało której adaptacji) jest pełen bezrobotnych weteranów tzw. "niepotrzebnych ludzi" w różnym wieku. 
Należy też do nich Leonard Vole (zagrany ujmująco przez stosunkowo nieznanego Billy'ego Howle'a) regularnie wyrzucany z mniej lub bardziej upokarzających posad. Jego towarzyszka, aktorka kabaretowa Romaine w wojnie straciła wszystkich, a jako Austriaczka w ksenofobicznej i pamiętającej o wojennych urazach Anglii traktowana jest okropnie. 
Skutki wojny boleśnie odczuwa też druga para, wydawałoby się nie mająca nic wspólnego z Vole'ami - szarzy przedstawiciele klasa średniej - wiecznie kaszlący adwokat Mayhew i jego milcząca żona.
Jedynie znudzona pieniędzmi, starzejąca się Wielka Dama (w tej roli Kim "Sex in the City" Cantrall) prowadzi pod okiem czułej i zaborczej pokojówki Janet (Monica Dolan) stosunkowo beztroski i nie zmieniony przez wojnę żywot, ale jak wiemy żywot ów już wkrótce przestanie jej ciążyć.

Kim Cantrall jako Emily French i Billy Howle jako Leonard Vole. Zdjęcie ze strony https://www.thesun.co.uk


Kreacje aktorskie w większości są fantastyczne - Toby Jones, który już raz genialnie zagrał u Jarrolda w The Girl, daje rewelacyjny popis jako dręczony tęsknotą i poczuciem winy Mayhew. Chłopięcy Leonard Vole w wykonaniu Billy'ego Howle'a to jednocześnie młody drapieżca (który nie waha się pasożytować na kobiecie), ale też wcielona niewinność (jest zupełnie inny od grających go poprzedników Tyrone Powersa i Beau Bridgesa)
Występująca jako żona Mayhew Hayley Carmichael  daje występ dyskretny, ale w jej cichości i zwyczajności jest coś porażającego, duże pole do popisu ma też Monika Dolan w rozszerzonej roli pokojówki Janet. Dolan, również aktorka Jarrolda, świetnie wypada w rolach skrzywionych psychicznie, lekko strasznych kobiet na krawędzi obłędu. 
I trzeba obiektywnie przyznać, że epizodyczna rola Kim Cantrall nie odstaje poziomem od pozostałych kreacji - jej bogata, neurotyczna bohaterka ani razu nie ociera się o śmieszność. Cantrall nie szarżuje, a melancholijny smutek w jaki wyposaża panią French dobrze współgra z niebezpieczną zaborczością Janet. 

Jarrold i Phelps wykonali niezłą robotę. Umiejętnć kreowania odpowiedniej atmosfery, oko do detali i zamiłowanie do kameralnych dramatów Jarrolda sprawdza się tu bardzo dobrze. Phelps zaś nie sposób odmówić ambitnego i świeżego spojrzenia na fabułę. Tylko, jak mam wrażenie, w swojej adaptacji za bardzo odeszła od klasycznej formuły kryminału. Ale o tym za chwilę. 
Najpierw problem Andrei Riseborough.


Świadek oskarżenia jest tak naprawdę sztuką jednego aktora. Morderstwo, uwięzienie Vole'a, śledztwo - wszystko to jest interesujące, ale całość pomyślana jest tak by widza obchodziła głównie pełna sprzeczności, charyzmatyczna Romaine.
Czy to zimna femme fatale i wyrachowana kłamczucha czy może jednak oddana żona? Jakie tak naprawdę są jej intencje? Jest manipulatorką czy manipulowaną? 
Jej osobowość skrzy się dziesiątkami rozmaitych odcieni i suspens całej sztuki, opiera się głównie na tej postaci. Przyjęło się, że rolę obsadza się gwiazdą o ustalonej renomie - Romaine grały Marlene Dietrich i Diana Rigg, . 
Jarrold i Phelps postanowili odmłodzić parę Vole'ów by ustawić ich w ciekawej kontrze do małżeństwa Mayhew, ale czemu stanęło akurat na Andrei Risebroough? 
Pomijając epizod w oskarowym Birdmanie, aktorka miała dotychczas okazje prezentować się głównie w filmach klasy B jak W.E w reżyserii Madonny czy thriller Kryptonim Shadow Dancer. I niestety zarówno na tle swoich  poprzedniczek jak i pozostałych aktorów z planu wypada co najmniej słabo. Stara się być intrygująca, stara się przerażać, ale no właśnie - stara się. Obojętnie czy śpiewa melancholijną piosenkę w kabarecie czy akurat zwodzi aparat sprawiedliwości, rezultat jest tak samo nieciekawy. 

Toby Jones jako cierpiący Mayhew i Hayley Carmichael jako jego żona. Zdjęcie ze strony www.thesun.com


I zmiany w fabule. U Agathy Christie dramat ludzki jak wiadomo występuję bardzo, bardzo często, ale  sądząc po ostatnich adaptacjach - współczesny widz oczekuje więcej niż li i jedynie morderstwo i związany z nim przekrój emocji. W Świadku oskarżenia poza nadprogramowym i raczej niepotrzebnym epatowaniem makabrą (vide scena z kotem) mamy też prawdziwy kryzys egzystencjalny, który dotyka praktycznie każdego z bohaterów, a najbardziej adwokata Mayhew. Mayhew i jego nieszczęścia, poczucie winy, rozliczne upokorzenia, utrata złudzeń i lawina wyrzutów sumienia to tak naprawdę główni bohaterowie filmu. Wątek kryminalny i cały suspens otrzymujemy niejako przy okazji, to prawie wątek poboczny, kolejne z nieszczęść adwokata
Kiedy ujawnia się niezbędne w każdym whodunnit rozwiązanie zagadki, nie jesteśmy nawet w połowie tak poruszeni  jak podczas finałowej sceny z żoną, w której Mayhew pozbywa się ostatnich złudzeń co do swojego małżeństwa. Więc bardziej telewizyjny dramat, a mniej trzymający w napięciu kryminał. Ponura wiwisekcja żywota a la Ingmar Bergman zastąpiła suspens Hitchcocka.  
Jestem osobiście przerażona tym przesunięciem akcentów i boję się co w takim razie czeka nas w Próbie niewinności

¹Opowiadanie zostało wydane w tomie The Hound of Death (u nas jako Świadek oskarżenia) w 1933 roku.